Kolejna runda Citroën Racing Trophy, która odbyła się w ramach 44 Rajdu Antibes odniosła niezaprzeczalny sukces. 19 załóg uczestniczących w pucharze Trophy w kilku krajach Europy zapewniło kibicom niezapomniane emocje.
Citroeny C2-R2 Max, jak zawsze niezawodne i szybkie, uplasowały się na doskonałych pozycjach w klasyfikacji generalnej- Thierry Neuville pilotowany przez Nicolasa Gilsoul odnieśli zwycięstwo w grupie R zajmując czwarte miejsce klasyfikacji generalnej.

Po niesprzyjającej pogodzie podczas rozgrywanego nocą prologu, drugi dzień 44 Rajdu Antibes był bardzo słoneczny. Dwie pierwsze pętle skoncentrowane wokół Turini i składające się z trzech odcinków specjalnych liczyły ponad 88 kilometrów. Co prawda śnieg, który spadł na najwyższych partiach tras wzbudził obawy, że część oesów będzie odwołana, jednak 18 załogom Citroen Racing Trophy udało się ukończyć je bez szwanku.

„Podsumowujące pierwszy rok istnienia projektu uczestnictwo Citroën Racing Trophy w Rajdzie Antibes, było sukcesem na wszystkich płaszczyznach- podsumowuje Simon-Jean Joseph- szef działu współzawodnictwa klientów Citroën Racing. Udało nam się zaangażować w tej rajd zawodników z różnych krajów- wszyscy oni byli pełni entuzjazmu i pozytywnie nastawieni. Pomiędzy samymi załogami panowała bardzo przyjacielska atmosfera. Wydaje mi się, że sportowcy docenili możliwość startu w na trasach tego pięknego rajdu, a także wsparcie ze strony Citroën Racing. Ze sportowego punktu widzenia, bilans jest pozytywny. Dowodem na to są czasy uzyskane na oesach- mimo trudnych warunków na drodze takich jak śnieg czy śliska powierzchnia, Citroëny C2-R2 Max świetnie się spisały.

„To było największe wyzwanie w naszym sportowym dorobku – najtrudniejsza, ale i najważniejsza dotychczas rajdowa przygoda. Zobaczyliśmy całkiem nowy świat rajdów, tak bardzo różny od tego, co znaliśmy z naszych imprez. Przyjechaliśmy we francuskie Alpy ze świadomością, że będzie bardzo trudno, ale po zapoznaniu zrozumieliśmy, że jest o wiele trudniej, niż sądziliśmy. Niestety podczas opisu przyłożyłem zbyt małą wagę do wolnych, ciasnych zakrętów, które wydawały mi się podobne. Jednak podczas jazdy okazało się, że każdy z tych zakrętów jest inny i to na nich rozgrywa się ten rajd… Przyjęliśmy zachowawczą taktykę, stawiając za cel osiągnięcie mety. Wspaniale było uczyć się tych skrajnie trudnych tras. Czujemy wewnętrzną satysfakcję z ukończenia tak trudnej imprezy i choć nie toczyliśmy ostrej walki, mamy wyniki lepsze od założonych.” – sumują ten start Jan Chmielewski i Ireneusz Pleskot.
2009-10-19