.jpg)
W roku 2018, na torze Autódromo Hermanos Rodríguez Daniel Abt świętował swe pierwsze zwycięstwo w serii wyścigów Formuła E. Tym razem dzień wyścigu zakończył się dla Niemca bardzo wcześnie, bo już o 8 rano. Z powodu awarii oprogramowania komunikacji, Abt uderzył w barierki przy końcu prostej. „To było najgroźniejsze uderzenie w mojej karierze” – powiedział później Abt, który prewencyjnie zabrany został helikopterem do szpitala na obserwację. „Cieszę się, że nasze samochody są tak bezpieczne i że nic mi się nie stało. Natomiast nasi mechanicy „stanęli na rzęsach” by naprawić samochód i byśmy mogli wrócić na tor. To się udało i jest to ogromne osiągnięcie całej załogi. Po tym wszystkim było dla mnie jasne, że ten wyścig będzie dla mnie bardzo ciężki – musiałem startować bez rozgrzewki i praktycznie z końca stawki. Teraz, przed wyścigiem w Marakeszu, muszę szybko wrócić do formy.”
Lucas di Grassi też musiał walczyć na torze i przebijać się do przodu z miejsca piętnastego na starcie, aż do szóstego na mecie. Wynik ten pozwolił jednak Brazylijczykowi obronić jego piątą pozycję w tabeli klasyfikacji kierowców serii wyścigów w pełni elektrycznych bolidów. „To był ciężki wyścig” – podsumował di Grassi. „Nawet pomimo tego, że zdobyłem punkty, nie jestem z niego zadowolony. Przez cały czas nie mieliśmy odpowiedniego tempa by przeskoczyć wyżej. Musimy jeszcze ciężko popracować, by stać się silniejszymi: zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu głównym.”
„Ten dzień był dla nas bardzo burzliwy” – powiedział szef zespołu Allan McNish. „Dla Daniela zaczął się kiepsko – wypadkiem, a dla Lucasa, po trudnej rundzie kwalifikacyjnej, również nie przebiegł dobrze. Ale najważniejsze jest to, że zdobyliśmy cenne punkty. Szósta pozycja Lucasa utrzymuje go cały czas w gronie najważniejszych pretendentów do mistrzowskiego tytułu. To, że Daniel mógł stanąć na starcie, to ogromny wysiłek całego teamu. To nie był dla nas spokojny weekend, ale teraz już w pełni skupiamy się na przygotowaniach do następnego wyścigu, w Marakeszu.”
Wyścig E-Prix w Mexico City również dla zespołu klienckiego Audi, Envision Virgin Racing, zakończył się rozczarowaniem. Po dobrym występie w kwalifikacjach oraz zdobyciu w nich 5. i 6. pozycji, w wyścigu głównym team ten nie zyskał żadnego punktu. Sam Bird miał już podium w zasięgu wzroku, gdy po krótkiej, ale intensywnej „bitwie” już pod koniec zmagań, wypadł z toru. Robin Frijns natomiast był w ścisłej czołówce stawki, zanim z nie własnej winy wziął udział w kolizji, co również pozbawiło go punktów.
Następny wyścig serii Formuła E odbędzie się 29 lutego w Marakeszu, w Maroku.
Wyniki
1. Mitch Evans (Jaguar)
2. António Félix da Costa (DS Techeetah)
3. Sébastien Buemi (Nissan)
6. Lucas di Grassi (Audi e-tron FE06)
12. Robin Frijns (Audi e-tron FE06)