Notorycznie przed wakacjami rosną ceny benzyny i oleju napędowego. Polacy zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Jednak tym razem galopujące notowania ropy na światowych rynkach (ponad 137 dolarów za baryłkę) przekładają się bezpośrednio na cenę pod dystrybutorem. Niestety, trzeba będzie wkrótce zapłacić co najmniej 5 złotych z litr Pb 95. Zwykle tańszy ON, tym razem, rozczarowuje właścicieli nowoczesnych diesli. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat jest droższy od benzyny. Czy jest sposób na tę nienormalną sytuację? Okazuje się, iż można utrzeć nosa spekulantom i dominującym na rynku kartelom. Jak? – o tym już za chwilę…
Samochody elektryczne – 5 zł/100 km?
Wydaje się, iż to idealne rozwiązanie; do tego tanie. Dlatego zdecydowana większość ikon motoryzacji pracuje nad technologią pozyskania energii z kwasowych (litowo-jonowych, solarowych) akumulatorów. O konkretnych, niemal seryjnych rozwiązaniach (Fiat Elettra, Chevrolet Volt, Toyota RAV-4 solar, Honda EV + Nissan Pivo czy Volt+4) można długo mówić. Wspomnijmy o najciekawszych.
Fiat Seicento Elettra przekonuje nowatorskimi pomysłami. Nie dosyć, że jeździ na prąd, to silnik (elektryczny 3-fazowy) upakowano pod płytą bagażnika. Moc jednostki wynosi 30kW, to wystarcza by hatchbacka rozpędzić do 50 km/h w niecałe 8 sekund. Prędkość maksymalna, zależna jest od stopnia naładowania baterii ośmiu akumulatorów i temperatury, przekracza 100 km/h.
Równie ciekawą, jeśli nie rewolucyjną technologię zasilania hybrydowego zastosowano w Chevrolecie Volt. Ten koncepcyjny wehikuł napędzany jest motorem elektrycznym o mocy 120 kW oraz awaryjnym 3-cylindrowym silniczkiem iskrowym 1.0 turbo zasilanym bioetanolem E 85. Litowo-jonowe baterie pozwalają na przejechanie ok. 70 km do kolejnego ładowana (np. z sieciowego gniazdka w domowym garażu). Powiecie, że to za mało. Owszem, ale jeśli napełnicie do pełna bak E 85 przejedziecie łącznie ponad 1030 km !
Jak nas zapewnił jeden z importerów za 2-3 miesiące pojawi się w sieci polskiej sprzedaży amerykański minicar Volt +4. Ten dwuosobowy maluszek może pokonać 130 km z prędkością 50 km/h. Przejechanie 1 km ma kosztować 4-10 groszy (wobec 35-60 gr na benzynie), a cena zakupu powinna oscylować w granicach 21.500 zł.
Auta z fabryczną instalacją CNG
Należałoby postawić pytanie, dlaczego nie LPG? W Polsce, po bankrucie Daewoo, żaden importer nie pokusił się o modele z instalacją fabryczną LPG. Te które proponował Fiat, Opel czy Hyundai montowano w autoryzowanym serwisie a nie fabryce. Inne zakładane były w najtańszych zakładach rzemieślniczych a nie u artystów w tym fachu jak: BRC Czakram, Landi Renzo czy Auto Gaz Holandia – Józef Dudzianiec. To na tyle istotna uwaga, by o tym pamiętać.
Na szczęście mamy jeszcze w Polsce tańsze paliwo, to metan (zawartość metanu w gazie ziemnym wynosi ok. 98 proc.). Wystarczy go sprężyć i do 200 barów i napełnić stalowy zbiornik, później można śmigać na dystansie 250-400 km (średnio, w zależności od ilości zbiorników). Ale sprężony gaz ziemny nadal nie może dostać należnego mu „ciśnienia” jak podczas szasowania zbiorników na atomowym okręcie podwodnym. Przyczyn jest kilka: widmo obciążenia akcyza, nadal mała ilość stacji napełniania, dominująca pozycja lobby naftowego PKN Orlen i Lotos S.A. czy za małe zainteresowanie prywatnych klientów.
Czy będzie lepiej, mamy taką nadzieję. Cieszy nas fakt, iż po ostatniej prezentacji floty samochodów CNG w Toruniu i otwarciu jednej z najnowocześniejszych stacji napełniania sprężonego gazu ziemnego powiało optymizmem.
– Coraz więcej pojazdów osobowych, dostawczych i specjalnych ma w swojej ofercie polski importer Iveco, Opla, Mercedesa, Fiata czy Volkswagena. Idzie na lepsze – powiedział mgr inż. Andrzej Roszyk, dyrektor PGNiG OH Gazownia Bydgoska
Istotnie, wymieńmy najciekawsze modele: Iveco Daily CNG, Fiat Panda Natural Power, Fiat Multipla bi-fuel, Fiat Ducato/Doblo CNG cargo, Opel Zafira CNG, VW Caddy eco fuel, Renault Kangoo, Mercedes Econic czy Opel Combo. Z wagi ciężkiej należy wymienić MAN Lions City czy Volvo 7700 CNG.
Czy orientowanie na CNG jest opłacalne?
Tak i to bardzo. Zważywszy, iż cena 1 m3 CNG kosztuje 2,10 zł i jego zużycie przeliczane jest 1:1 w stosunku do Pb 95, to najtańsze paliwo w Polsce.
– Tego faktu nie zmieni nawet straszak akcyzowy, który chce wprowadzić ministerstwo finansów od nowego roku. Proporcje ceny benzyny i CNG będą zachowane – uspokaja dr inż. Jan Sas, AGH Kraków
– Sprężony gaz ziemny, to niemal idealne paliwo dla silników iskrowych. Zalety wymieniać można długo. Z kilkuletniej perspektywy eksploatacji takich pojazdów w naszej gazowni można powiedzieć, że przejeżdżają taką samą ilość kilometrów do naprawy głównej, co motory benzynowe. A oszczędności są znaczne – powiedziała mgr inż. Agnieszka Chmielarz, szefowa działu marketingu i rozwoju PGNiG OH Gazownia Bydgoska
Symulacja kosztów wykonana przez naszego redakcyjnego eksperta inż. Bugiela nie kłamie: Fiat Panda 1.2 benzyna 6,90 euro/100 km, 1.3 Multijet 4,90 euro/100 km i 1.2 Natural Power 3,50 euro/100 km. (więcej: www.autoflesz.pl; AF:459)
Wróćmy jeszcze na moment do zapasów gazu ziemnego. Specjaliści i niezależni naukowcy szacują, że przy dotychczasowym tempie eksploatacji odkrytych złóż starczy go na ok. 150 lat.
Niestety ekspansywna gospodarka i wzrost zapotrzebowania na ropę naftową przez Chiny, Indie, Stany Zjednoczone, a także kraje eksportujące jak Kuwejt czy Arabia Saudyjska już spowodował znaczny drenaż dotychczasowych złóż. Ich zapasy oceniane są na ok. 25-30 lat. To mało, bardzo mało. Dlatego dominujące kartele, spekulanci i oligarchowie próbują do końca wyssać co tylko się da.
Co to oznacza?
Dla LPG okres agonii, gdyż gaz ten otrzymywany jest procesie krakingu ropy naftowej. A metan? Praktycznie jest wszędzie i to w bardzo dużych ilościach. Wystarczy go sprężyć do 200 barów i sprzedawać w sieci stacji. To jest biznes najbliższych 10-15 lat. Wystarczy przeanalizować statystykę ilości stacji na świecie. Najwięcej mają takie kraje jak: Brazylia (1410), Argentyna (1400), USA (1340), Pakistan (1030), Niemcy (700), Włochy (558), Chiny (355).
A Polska zaledwie… 28!
Napędy hybrydowe – tak, ale nie rozwiązują do końca problemu
To kolejny, mocno rozwijający się segment napędów samochodów. Niekwestionowanym liderem jest oczywiście Lexus, wyżej urodzona córka Toyoty. Problem w tym, że niemal wszystkie proponowane modele: LS 600 h/600hL, RX 400h i GS 450h to auta luksusowe i odpowiednio drogie.
Dlaczego warto baczniej przyjrzeć się tej technologii? Jest kilka powodów. Producent podaje 30-procentowe oszczędności w stosunku do porównywalnej jednostki Otto. Można z tym się zgodzić lub nie, ale niepodważalną stroną tych napędów jest ekologia i użycie maksymalnego momentu obrotowego już od najniższych prędkości (pracuje wtedy silnik elektryczny).
Wróćmy na chwilę do ekologii, hybrydy palą niewiele, ale niewielu chwyta za serce problem "zielonych" samochodów. Zaledwie kilkanaście Priusów (głównie straż miejska, b.premier Pawlak i prywatni klienci) i śladowe ilości Hondy Civic IMA oraz Insight jeździ na polskich numerach rejestracyjnych.
Dlaczego? Są drogie i znacznie mniej dynamiczne w przypadku Toyoty Prius (tu dominuje napęd elektryczny) i Hondy Insight, w porównanie z ich benzynowymi braćmi.
Czy silnik Rudolfa Diesla nadal będzie obiektem pożądania nowych właścicieli w Polsce?
Niestety nie. I głównym powodem są skaczące ceny baryłki ropy naftowej, która niedawno osiągnęła astronomiczną cenę ponad 142 dolary za baryłkę. Diesel sprawdza się we flocie, która codziennie nabija kilometry i to przez 3-5 lat.
– W naszym salonie już obserwujemy mniejsze zainteresowanie silnikami Diesla. Do tej pory zdecydowana większość klientów pytała o najnowszy motor Accorda 2.2 i-DTEC. Teraz wystarczy benzyna, zwłaszcza taka jak 2.4 i-VTEC 201 KM} – powiedział Wojciech Skorupa, szef sprzedaży Hondy, Nova Motor w Bydgoszczy
Ogniwa paliwowe "fuel cell" – w Polsce ciągle nowość
Praw fizyki nie oszukamy, spośród konwencjonalnych napędów, najwyższą sprawność ma jednostka pochodząca w prostej linii od jego wynalazcy Rudolfa Diesla. Najbardziej ekologiczny jest gaz CNG, płynny LNG i propan-butan (LPG).
Tak było dopóki nie wdrożono do produkcji seryjnej ogniw paliwowych "fuel cell". To nadal rozwojowa technologia, kosmiczna wręcz. I na przykładzie cuda techniki, jakim jest Honda FCX Clarity już można wysuwać pierwsze, bardzo pochlebne opinie i wnioski. Wymieńmy kilka: zasięg do 570 km, zużycie wodoru w przeliczeniu na ekwiwalent benzyny 3,5 l/100 km, prędkość chwilowa do 160 km/h, zamiast spalin z rury kapie tylko… woda. Pojawiają się jednak minusy: znikoma dostępność stacji wodorowych w Europie (w Polsce to nadal bajka) i cena zakupu.
Nieco inaczej z wykorzystaniem sprężonego do 380 barów wodoru podeszli inżynierowie BMW. Bawarska firma już w 2006 roku pokazała światu BMW hydrogen 7, pierwszą seryjną limuzynę zasilana sprężonym wodorem.
Tu rozprężony wodór zasila bezpośrednio komorę spalania niemal seryjnego silnika 12-cylindrowa o mocy 260 KM. Zaletą tego rozwiązania jest zasilanie typu bi-fuel, czyli także jazda na benzynie. Jeśli spytacie o zasięg, to jest całkiem zadawalający (700 km z wyssaniem obu zbiorników), a prędkość maksymalna do 230 km/h poprawi krążenie.
O tym, że sprężony wodór może być tanim i bezpiecznym paliwem niedalekiej przyszłości przekonuje nas seryjna Mazda RX 8 hydrogen RE z wielokrotnie nagradzanym silnikiem rotacyjnym Renesis o pojemności 1,3-litra i mocy 109 KM . Wodorowa Mazda dozuje tanie paliwo podobnie jak hit BMW bezpośrednio do komory spalania. Aczkolwiek jej zasięg, z uwagi na znacznie większe zużycie wodoru, jest mniejszy i wystarcza na pokonanie 100 km. Ale przy pełnych zbiornikach wodoru i Pb 95 wydłuża się zasięg do 549 km.
Silniki na sprężone powietrze – 100 km za dolara?
Większość twierdzi, że to niemożliwe jak w piosence Marka Grechuty pod tym samym tytułem. Ale pierwsze udane próby z seryjnymi pojazdami MDI wskazują, że możliwe i na dodatek dość tanie. Jednym ze sponsorów tego rozwojowego kierunku w motoryzacji jest nie kto inny tylko hinduski magnat Ratan Tata, prezes koncernu TATA, który kupił Land Rovera i Jaguara na dokładkę.
Gwoli ścisłości przypomnijmy, iż pionierem tego rozwiązania na świecie był nasz rodak inż. Ludwik Mękarski. Nie uwierzycie, już w 1870 roku!
Bioetanol E 85 z polskiego buraka?
Czemu nie. W wielu krajach jako paliwa używa się alkoholu etylowego (85 proc. etanolu + 15 proc. benzyny PB 95) wytwarzanego z roślin (buraki cukrowe, trzcina cukrowa, ziemniaki).
I powiedzmy szczerze, to bardzo ciekawy segment. Z uwagi na dostępność w polskich salonach wymienimy najciekawsze modele seryjne: Renault Clio 1.2 E85 (zużycie paliwa Zp tylko 5,9 l/100 km), Citroen C4 1.6 BioFlex (112 KM, Zp 9,8 l/100 km), Ford C-Max 1.8 FFV (Flexible Fuel Vehicle-technology; moc 125 KM). Wkrótce dostępne będą także Ford Focus FFV, S-Max, Galaxy i nowe Mondeo.
Ale hitem wydaje się być Volvo MultiFuel 2.0 16V. Motor ten można zasilać biometanem (metan pofermentacyjny ze śmieci), CNG, bioetanolem E85, Pb 95 oraz hektanem (10 proc. wodoru + 90 proc. metanu). Nieźle, prawda!
Jeszcze ciekawsza jest konstrukcja pokazana niedawno w Genewie z logo Saaba 9-X BioHybrid. Ten małolitrażowy silnik z modnym ostatnio downsizingiem 1.4 turbo 200 KM! może być zasilany E 85 lub benzyną Pb 95, spalając średnio 5-6,5 l/100 km. Dlaczego tak mało? Rozwiązanie jest na dachu hatchbacka w postaci baterii solarowych zasilających dwa pomocnicze silniki elektryczne.
Oczywiście jednostki Diesla mogą być napędzane biodieslem tj. odpowiednikiem etanolu czy olejem rzepakowym. Ale ten sposób pozyskiwania energii jest ciągle bardzo kontrowersyjny, szczególnie w przypadku najnowocześniejszych motorów z wtryskiem common rail trzeciej generacji i wtryskiwaczami piezoelektrycznymi.
Okazuje się, że świat nie jest bezbronny na rozdętą do wirtualnych rozmiarów baryłkę ropy. Jednak ciśnienie i presja roponośnego lobby jest tak duża, że pojawiające się nowości techniczne nie mają wystarczającego parcia i zdrowej konkurencji. W Polsce są wręcz tłumione jak rewelacyjne wynalazki Mężyka i Ciesiołkiewicza, Woźniaka czy Kempińskiego. I dopóki ta grupa mafijnych cwaniaków trzymać będzie korek od złotodajnej rury, technologie takie jak: wodór, ogniwa paliwowe "fuel cell" czy CNG jeszcze długo pozostaną w tle. Niestety duży wpływ na roponośną spiralę mamy my sami.
2008-07-04