Pomysł stworzenia Mustanga następnej generacji narodził się podczas spotkania Fabrizio Giugiaro z J. Maysem – głównym stylistą Forda. Kilka miesięcy po rozmowie, w lipcu 2005 roku była już gotowa makieta pojazdu. W zasadzie włoski Mustang miał już swoją ekskluzywną premierę na konkursie elegancji w Pebble Beach w Kalifornii. Wyselekcjonowana do zaledwie kilku zaproszonych przez Mayesa grupa gości mogła podziwiać nową interpretację Mustanga. Równie wąska grupa osób widziała go także na zamkniętym dla dziennikarzy pokazie prywatnym w Paryżu podczas tegorocznych targów.
Swoją światową premierę miał wczoraj podczas salonu samochodowego w Los Angeles.
Patrząc na ten ekscytujący koncept można bez wątpienia stwierdzić, że Giugiaro dodał kilka pięknych i czasem futurystycznych rozwiązań, zachowując oryginalność linii seryjnego Mustanga.
Poruszająca się na ogromnych kołach z 20-calowymi felgami, klinowata i jadowita za sprawą koloru i wyglądu przodu sylwetka włoskiego projektu, nawet stojąc robi wrażenie. Napędza go silnik V8 o mocy 500 KM. Cały ten tabun mustangów przenoszony jest na tylną oś. Jednak Giugiaro maksymalnie przesunął ciężką jednostkę napędową do tyłu uzyskując optymalne dociążenie obu osi, przez co jadąc Mustangiem można wykorzystać całą moc drzemiącą pod długą maską nieobawiając się ostrych zakrętów, czy mokrej mawierzchni. Ta przyjemnośc dana będzie jednak tylko garstce szczęśliwców, gdyż nie planuje się produkcji seryjnej.
Przez unoszone do góry drzwi możemy wsunąć się do środka i zasiąść na czterech wygodnych fotelach wyglądających jak z pokładu wahadłowca. Wygląd środkowej konsoli to mariaż klasycznej deski rozdzielczej z 1964 roku i elementów high-tech. Naturalnie do charakteru auta dobrano użyte we wnętrzu materiały. Znajdziemy tu skórę, zamsz, karbon, aluminium – wszystko w rozsądnych proporcjach. Mustang według Giugiaro jest kolejnym dowodem na to, że Fabrizio wraz z firmą odziedziczył również talent po ojcu.
29 lis 2006
0