Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.pl | Źródło: obsługa własna | 2008-05-19 23:50

Nawet Condoleezza Rice, sekretarz stanu amerykańskiej administracji Georgie W.Busha nie miała takiej ochrony osobistej i oprawy medialnej jak jedna z największych gwiazd Hollywood, która odwiedziła Warszawę na zaproszenie Lexus Polska. Sharon Stone, uwielbiana przez prawdziwych mężczyzn, spotkała się tym razem z zaproszonymi dziennikarzami na jedynej konferencji prasowej i wzięła udział w premierowej prezentacji najnowszego sportowego Lexusa podczas gali Lexus Fashion Night.

Sharon Stone przyleciała rejsowym samolotem z Frankfurtu i została owacyjnie powitana na warszawskim Okęciu. W czwartkowe popołudnie zwiedziła warszawskie galerie, z zaciekawieniem przyglądała się stolicy i jego mieszkańcom.

Dzień później spotkała się z akredytowanymi dziennikarzami na konferencji prasowej w restauracji Magdy Gessler “Ale Gloria” na Placu Trzech Krzyży.

Już na kilka godzin przed planowanym spotkaniem fotoreporterzy z najlepszymi lustrzankami i dłuuugimi obiektywami przygotowywali się do tego najlepszego “strzału”. Ochrona nie miała wiele do roboty i dzielnie trwała w czarnych garniturach i ciemnych okularach na swoim posterunku.

Jednak im bliżej było do godziny 00 sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa. Wreszcie pada sygnał “lets start”, dziennikarze zajmują wyznaczone sektory i czekają na dalszy rozwój sytuacji.

Wreszcie mija godzina 14.30 i pojawia się Sharon Stone. Słychać gromkie oklaski, charyzma gwiazdy robi swoje.

Przyznajemy jednak, iż gwiazda uśpiła czujność wyczekujących fotoreporterów, gości i chyba samych organizatorów z agencji Headlines, jak kiedyś Aleksander Kwaśniewski uciekając po drabinie przed fleszami aparatów. Sharon tą scenę odegrała znacznie lepiej i wyjątkowo profesjonalnie. Weszła niemal klasycznie (czytaj: tylnym wejściem), jak po raz pierwszy na casting do Woody Allena.

I to był moment krytyczny, napierający fotoreporterzy byli sprytniejsi od wynajętej ochrony, ta nie panowała już nad sytuacją. Paparazzi nacierali jak angielscy piłkarze na Wembley, by z najbliższej odległości strzelić 8 klatek na sekundę najdroższymi Nikonami i Canonami. Przez chwilę powiało skandalem. Na szczęście Sharon z pomocą osobistej ochrony, po mistrzowsku, opuściła salę konferencyjną.

Wróciła, gdy atmosfera ostygła na tyle, by rozpocząć zaplanowaną konferencję. Dopiero wtedy zaproszeni dziennikarze mogli zadawać pytania. O co pytano gwiazdę możecie przeczytać w naszym wywiadzie. (więcej: Jestem taka, jaka jestem – konferencja prasowa z Sharon Stone w Warszawie)

Mimo pięćdziesięciu lat nadal piękna, zmysłowa i bardzo seksowna. W rzeczywistości ładniejsza niż na retuszowanych w “Paintshopie” zdjęciach. Inteligencją, szczerością i przemyślanymi odpowiedziami rzuca na kolana większość artystek polskiego show biznesu.

Był nawet moment, gdy Sharon wzruszyła się do łez opowiadając o swoim życiu, dokonaniach i karierze. Nas ujęła szczerymi odpowiedziami, wyjątkową osobowością i brakiem zmanierowanego gwiazdorstwa wyniesionego z Hollywood.

To już piąta edycja, ale jeszcze nigdy w historii fani Lexusa nie oglądali takiej gwiazdy. Zaplanowana na 20.30 gala w warszawskim Expo rozpoczęła się punktualnie, ale to tylko chichotała “warszawka”. Każdy z gości chciał się pokazać z nową partnerką, kochanką, czasami żoną. O tym później napiszą w “Gali”, “Fakcie” lub “Życiu na gorąco”.

Wieczorną galę LFN rozpoczął Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland & Lexus. Ale wszyscy w napięciu czekali na tą jedyną, niepowtarzalną diablicę – Sharon Stone. Tylko te dwa słowa mistrza ceremonii wystarczyły, by flesze aparatów i obiektywy kamer filmowych rozpoczęły swoją pracę.

Sharon pojawiła się w ślicznej białej sukience z czarnymi aplikacjami, powiedziała kilka magicznych słów o Lexusie IS-F i swojej fascynacji japońską techniką. Nie kłamała, nie musiała udawać, była przekonująca i czarująca w każdym calu.

Napięcie sięga zenitu, gasną światła, strzelają flesze i najszybsze migawki wspomnianych wcześniej Nikonów i Canonów. Osiem klatek na sekundę, więcej się nie da, przynajmniej na tą chwilę. Bukiet serwowanego wina unosi się w powietrzu…

Sharon podchodzi do stojącego pod kołderka Lexusa i z gracją dokonuje zaplanowanej ceremonii. Reflektory zapalają się pełną mocą , na telebimie Panasonica widać każdy szczegół.

Jeszcze chwila dla fotoreporterów i Sharon schodzi ze sceny. Teraz gwiazda czerwonego Lexusa nabiera mocy i uwielbienia. Za kilka dni, tylko o tym będą pisać największe tygodniki motoryzacyjne. My chcemy więcej, próbujemy oddać klimat, cały ten zgiełk – jak kiedyś śpiewała Budka Suflera.

Te dwie osobowości, ikony kina i motoryzacji pasowały do siebie jak woda i ogień. Świetny pomysł, profesjonalne wykonanie, jeszcze lepsze zakończenie.

Z racji dziennikarskiego obowiązku nie możemy także pominąć faktu prezentacji najnowszej kolekcji Agnieszki Maciejak w wykonanie pięknych polskich modelek. To one dopełniły całości ceremonii, wdzięcznie prezentując zwiewne kreacje na tle białych Lexusów.

Sharon Stone odleciała w sobotnie popołudnie, jest co wspominać, będzie co oglądać. Reporterzy już przeglądają najlepsze zdjęcia, tonują szumy canonowskich matryc i szukają redakcji skłonnych zapłacić fortunę za fotkę hollywoodzkiej gwiazdy.

(zdjęcia do pobrania ze strony: www.autoflesz.pl)

2008-05-24