Czasem trudno zrozumieć Włochów. Najpierw uparcie twierdzili, że absolutnie nie pracują nad żadnym modelem mniejszym od F430, ba wystosowali nawet oficjalną notę prasową dementującą jakoby “sensacyjne doniesienia prasy”.
Na początku maja przyznają się, że rzeczywiście są prowadzone prace nad takim autem, a kilka dni temu przedstawiają pierwsze zdjęcia nowego auta z Maranello. Mamma Mia!
Mieszkańcom Italii można sporo zarzucić – pojęcie punktualności dla Włocha jest pojęciem wzgędnym, mężczyźni czasem do śmierci mieszkają pod jednym dachem z mamą. A obowiązkowy kask, czy pasy bezpieczeństwa? Kto by sie tym przejmował. Korzystając z kasku i zapinając pasy możesz przecież sprowadzić na siebie nieszczęście! Ale jedno trzeba im przyznać. Robią piekielnie mocne i dobre espresso oraz przepiękne samochody. Nowe Ferrari California jest jednym z tych aut.
Nowy model przewidziano jako alternatywę dla Ferrari F430, które choć jest niezwykle ucywilizowanym autem sportowym, dla niektórych klientów Ferrari wciąż jest zbyt narowiste i za mało komfortowe przy dłuższych podróżach. Nietrudno zgadnąć, że głosy krytyki nadchodziły do Maranello głównie z USA. A że jest to wciąż najlepszy rynek dla włoskiej marki, należało wysłuchać opinii stałych klientów i odpowiednio zareagować. Mamy więc amerykańską nazwę, potężny silnik V8 umieszczony po raz pierwszy w Ferrari z przodu oraz elektrycznie składany aluminiowy sztywny dach. Nowe auto ma skuteczniej niż dotąd rywalizować z Mercedesem SL, czy Astonem V8 Vantage. Jego produkcja przeniesiona będzie do fabryki Maserati w Modenie i wynosić ma około 6000 sztuk rocznie. Zakładana cena wynosić ma około 130 000 euro, czyli tyle ile trzeba zapłacić za podstawowy model Ferrari F430.
Co dostaniemy w zamian? Zgrabnego, dwuosobowego roadstera z aluminiowym nadwoziem, pewnymi nawiązaniami stylistycznymi do modelu 599 GTB Fiorano i nowoczesnym silnikiem V8 4,6-litra o mocy 460 KM. Zupełnie nowa jest też skrzynia biegów umieszczona z tyłu w układzie Transaxle. To dysponujący 7 przełożeniami i dwoma sprzęgłami sekwencyjny automat. W dobie walki o jak najmniejszą emisję dwutlenku węgla do atmosfery, najnowsze Ferrari California może pochwalić się dobrym jak na takie auto wynikiem 310 g CO2 na 1 km.
O tym czy nowa "bella machina" z Maranello spodoba się klientom nie tylko zza oceanu dowiemy sie wkrótce po światowej premierze, która nastąpi na wrześniowym salonie w Paryżu.
2008-05-14