Jako pierwsi dziennikarze mieliśmy okazję sprawdzić najnowszego Volkswagena Tiguan na polskich drogach. Poniżej przedstawiamy Państwu raport z jazdy wersją “Track&Field” wyposażoną w zmodernizowaną jednostkę TDI z bezpośrednim wtryskiem paliwa typu common-rail.
Lepiej późno niż wcale
Tak zdaje się brzmieć motto
polityki modelowej koncernu Volkswagena. Minivan Touran pojawił się na rynku
sporo po Oplu Zafira. Podobnie było z Golfem Plus i Golfem Cross. Teraz w
boksach startowych na premierę czeka 4-drzwiowy Passat coupe, który ma być
tańszą alternatywą dla Mercedesa CLS.
Tiguan wchodzi na rynek aż 14 lat
po premierze Toyoty RAV4 (prekursora tego segmentu) i trzy lata po BMW X3 –
pierwszym niemieckim kompaktowym aucie typu SUV. Ale Volkswagen dobrze wykorzystał
ten czas na naukę. Tiguan jest wszechstronnie dopracowany i wnosi świeży powiew do
segmentu kompaktowych aut typu SUV, zdominowanym dotąd przez azjatyckich producentów. Nieprzypadkowo dziennikarze ochrzcili nowego terenowego Volkswagena
mianem „mini Touarega”. Sylwetka Tiguana szczególnie z przodu i z tyłu
przypomina swojego starszego, większego i znacznie droższego brata. Mierząc
plasuje się dokładnie pomiędzy Toyotą RAV4 (440cm), a BMW X3 (457cm). W jego
sylwetce dostrzec można elementy, które znajdą się w przyszłych modelach
koncernu. Jesteśmy niemal pewni, że „architektura” tylnych kloszy jest niemal
identyczna z tymi, które za kilka miesięcy zobaczymy w Golfie VI generacji i
Passacie coupe. Testowana przez nas wersja Track&Field różni się
stylistycznie od pozostałych dwóch odmian Tiguana Sport & Style i Trend&Fun. A to za sprawą spłaszczonego „nosa” z plastikową płytą ochronną pod silnikiem i skrzynią biegów. Zabieg
ten umożliwił zwiększenie kąta natarcia z 18 do 28 stopni. To obecnie najlepszy
wynik w tej klasie pojazdów i jednocześnie najbardziej kontrowersyjny element
stylistyczny Tiguana. Przód auta wielu kojarzy z amfibią. Nam przypominał on
bardziej długi pysk krokodyla Kajmańskiego. Wnętrze Tiguana wykończono
materiałami wysokiej jakości i nawet nie dotykane na co dzień elementy jak
deska rozdzielcza przy podszybiu są miłe w dotyku. O ile z przodu miejsca jest
wystarczająco dużo, to pasażerowie zasiadający z tyłu mogą mówić o luksusie.
Dodatkowo tylna kanapa ma regulowane siedzisko w zakresie
ilość miejsca na nogi. W oparciach przednich foteli zamontowano także funkcjonalne
stoliki z podstawkami do kubków – niestety są one zbyt płytkie. Poza tym system
składania stoliczków nie jest zbyt wyrafinowany i na dodatek topornie działający.
Pojemność bagażnika wynosi
litrów
Gotowy do off-roadu
Ale najważniejszą cechą
wyróżniającą wersję Track&Field jest pakiet techniczny Off-Road. Oprócz
opon o wyższym profilu z stałym pomiarem ciśnienia połączonym z układem ABS, i bocznych listew ochronnych, w jego skład
wchodzi przycisk off-road. Umieszczono go w dolnej części tunelu środkowego, tuż obok dźwigni
zmiany biegów. Wciśnięcie go pozwoli nam doświadczyć terenowej natury Tiguana. Bez trudu pokonamy nawet dość strome zjazdy i podjazdy. Ponadto komputer
dobierze optymalne obroty silnika, a reakcję na gaz będą bardziej precyzyjne. O
nasze bezpieczeństwo podczas takich zabaw zadba asystent kontroli zejścia
dohamowując auto. Sprawdziliśmy – cała ta elektronika działa bez zastrzeżeń.
Przejazdy przez rampy boczne o nachyleniu 30 stopni powodują chwilowe
zawieszenie kół po przekątnej. Wtedy pomocny jest maksymalny prześwit nadwozia
Tiguana wynoszący aż
Seryjnie montowany jest również kompas, którego odczyt podawany jest na
centralnym wyświetlaczu komputera pokładowego umieszczonego pomiędzy
wskaźnikami.
Jazda jak po sznurku
Podczas testu dopisała nam aura.
Ujemne temperatury i pokryte śniegiem drogi stanowiły dobry poligon doświadczalny
dla układu przeniesienia napędu 4Motion zamontowanego w testowanym Tiguanie. To właśnie
napęd, oprócz silnika i zawieszenia jest największą zaletą Tiguana. Układ
4Motion wyposażono w wielopłytkowe sprzęgło Haldex trzeciej generacji. Dzięki
dodatkowej pompie utrzymującej wstępne napięcie w układzie, wystarczy jedynie
minimalny poślizg kół tylnej osi, by natychmiast trafiła do nich odpowiednia
porcja napędu. W normalnych warunkach drogowych 4Motion rozdziela napęd w
stosunku 90 do 10% na korzyść przedniej osi. Kiedy zajdzie potrzeba, nawet 100%
siły napędowej trafia na tylne koła. Zarówno na asfalcie pokrytym
kilkucentymetrową warstwą śniegu, jak i na luźnych nawierzchniach popędzany przez
nas Tiguan natychmiast łapał przyczepność, ostro i pewnie wyrywając do przodu
ważące
auto. Rolę mechanicznych blokad dyferencjałów pełnią hamulce (EDS). Sprawnemu
napędowi wtóruje doskonałe zawieszenie.
Sprężyste, ale nie za twarde. Osiągnięto tu idealny kompromis pomiędzy zwinnością
a komfortem. Układ kierowniczy z nowym elektromechanicznym wspomaganiem jest
bardzo bezpośredni i niemal pozbawiony drgań, a jego przełożenie (2,7 obrotu od
oporu do oporu) pozwala naprawdę szybko pojechać w zakrętach. Szkoda tylko że
fotele nie są bardziej wyprofilowane i nie podtrzymują lepiej ciała kierowcy i
pasażerów podczas szybkiej jazdy.
Żegnajcie pompowtryskiwacze!
Prawdziwą wisienką na ciasteczku
jest dwulitrowy silnik TDI z doładowaniem i wtryskiem bezpośrednim typu
common-rail. Volkswagen w końcu zrozumiał, że pompowtryskiwacze nie są
najlepszym, a przede wszystkim najcichszym rozwiązaniem w nowoczesnych autach
wyposażonych w jednostki wysokoprężne. Tiguan jako pierwszy model Volkswagena wyposażony
jest w tą zmodernizowaną jednostkę o mocy
ale brzmi o niebo lepiej od starego TDI. Bezpowrotnie znikną natarczywy klekot
pompowtryskiwaczy słyszalny nie tylko prze kierowcę przy każdym zimnym rozruchu
silnika i charakterystyczny warkot towarzyszący przyśpieszaniu. Nowy silnik TDI pracuje ciszej
i swoją kulturą pracy stanowi wzór w tej klasie jednostek napędowych.
Zaryzykujemy nawet stwierdzenie, że pod tym względem bliżej mu do
6-cylindrowych diesli, niż do jednostek 4-cylindrowych. A przy tym jest bardzo
oszczędny i dysponując potężnym momentem obrotowym 320 Nm dostępnym w zakresie
1750-2500 obr./min, zapewniając Tiguanowi całkiem niezłe osiągi. Prędkość
maksymalna
140-
do uszu jadących nie dociera nadmierny hałas. Podróż umila precyzyjnie
działającą 6-biegowa przekładnia manualna z nieco
za długimi skokami lewarka. Szczególnie jeśli chodzi o „dwójkę” i „czwórkę”
przy włożeniu których trzeba wykonać długi i niewygodny ruch ręką. Dla
wygodnych jest możliwość zamontowania skrzyni DSG. Podczas testu na dystansie
średnie spalanie wyniosło
litra
poniżej 7 l/100km, za to igraszki w terenie szybko powodują wzrost tej wartości
nawet do
Ubogo, ale czy drogo?
Volkswagen dostępny jest w dwóch
wariantach silnikowych. Oprócz 140-konnego TDI, można wybrać wersję benzynową
1,4 TSI o mocy
z podwójnym doładowaniem (turbosprężarką i kompresorem). Cennik otwiera odmiana
Trend&Fun za 99040 złotych napędzana wyłącznie na przednią oś i wyposażona w silnik
benzynowy. Na przeciwległym końcu skali jest
Tiguan Sport&Style z silnikiem TDI i automatyczną przekładnią typu DSG,
którego wyceniono na 125 440 złotych. Testowana przez wersja Track&Field
TDI, to wydatek 117110 złotych. Tradycyjnie dla koncernu z Wolfsburga lista
wyposażenia standardowego jest znacznie krótsza, niż lista płatnych opcji.
Naszym zdaniem w aucie typu SUV kosztującym ponad 100 tysięcy złotych,
konieczność dopłacania za czujniki cofania, automatyczną klimatyzację, czy
światła przeciwmgłowe jest grubym nieporozumieniem. Mimo to uważamy że ceny
Tiguana są konkurencyjne i porównywalne z azjatycką konkurencją. Nie bez
znaczenia jest fakt, że auto z silnikiem TDI może holować przyczepę której
ciężar maksymalny wynosi aż 2,5 tony! Sama konstrukcja haka została sprytnie
umieszczona w zderzaku, a jego składanie jest banalnie proste (przyciskiem w
zderzaku i popchnięciem nogi). Naturalnie możemy doposażyć naszego
wielozadaniowego Tiguana np. w szklany panoramiczny dach, 18-calowe koła,
system nawigacji satelitarnej z 6,5 calowym ekranem dotykowym i kamerą cofania,
czy doskonałe audio opracowane przez firmę Dynaudio. Tak skonfigurowane auto z
łatwością osiągnie pułap cenowy 170 tysięcy złotych. Komu polecamy Tiguana? Osobom
prowadzącym aktywny tryb życia i tym, którzy lubią prowadzić. A także wszystkim
Europejczykom, którzy od azjatyckich wolą europejskie produkty.
Za udostepnienie auta dziękujemy firmie J.J.Idczak z Łodzi – autoryzowanemu dilerowi VW/Audi.
2008-01-03