Unia żąda od Polski biopaliw

Najpierw w miniony czwartek Komisja Europejska zarzuciła Polsce zbyt mały udział biokomponentów w paliwach. Rząd się tłumaczył, że nie mamy mocy przerobowych, by wypełnić unijną dyrektywę. Teraz PSL chce oskarżyć w Brukseli polski rząd, że kłamie

Biokomponenty to alkohol produkowany z pszenicy, kukurydzy lub buraków jako dodatek do benzyny oraz estry wytwarzane z rzepaku jako dodatek do paliwa dla silników Diesla. Polska zaplanowała na koniec tego roku dodatek biokomponentów do paliw na poziomie 0,5 proc. objętości paliwa, a dyrektywa Unii wspomina o 2-proc. udziale energetycznym, czyli ok. 3-proc. udziale objętościowym.

Podobne zarzuty Komisja Europejska przedstawiła też sześciu innym krajom UE. Niższy niż wymagany 2-proc. poziom będą miały Dania (0 proc.), Irlandia (0,06 proc.), Finlandia (0,1 proc.), Wielka Brytania (0,3 proc.), Węgry (0,4-0,6 proc.) i Grecja (0,7 proc.). Komisja wysłała do tych państw tzw. wezwanie do wykonania. Kraje te mają teraz dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi. Powinny się wytłumaczyć, z jakiego powodu nie wypełniają dyrektywy.

Jednocześnie PSL ma w najbliższych dniach złożyć skargę do Komisji Europejskiej na polski rząd w sprawie biopaliw. Ludowcy zarzucają Ministerstwu Gospodarki, że wprowadziło Brukselę w błąd tłumaczeniami, iż Polska nie ma mocy przerobowych i surowca na tak duży dodatek biokomponentów w tym roku. Zdaniem członka Rady Naczelnej PSL Marka Sawickiego ma moce i ma surowiec.

To dla nas bułka z masłem?

Polska zużywa ok. 50 mln ton paliw płynnych rocznie. Dodatek nawet 5 proc. oznacza że potrzeba 2,5 mln ton estrów do diesla i bioetanolu do benzyny. By taką ilość biokomponentów wyprodukować, wystarczy 7,5 mln ton rzepaku i pszenicy łącznie, a to dla rolniczej Polski bułka z masłem.

Prawdziwą przyczyną, dla której Polska nie wprowadza w życie unijnej dyrektywy, jest – według Sawickiego – lobby paliwowe. To ono nie chce utracić części zysków – co się stanie jeśli zaczniemy dodawać biokomponenty. Z drugiej strony obawia się, że biopaliwa udowodnią, jak złej jakości paliwo jest w Polsce. Dodanie biokomponentów do złej jakości benzyny sprawia bowiem, że paliwo się rozwarstwia i może spowodować uszkodzenia silników samochodowych.

Według ministra rolnictwa Józefa Pilarczyka nie wprowadziliśmy biopaliwa do obrotu, gdyż nie ma norm, które określałyby ich jakość. A norm nie ma, bo chociaż ustawa biopaliwowa obowiązuje od stycznia tego roku, to do tej pory Polska nie przeprowadziła koniecznych do tego badań.

Wydanie stosownych przepisów leży w gestii ministra gospodarki. Pilarczyk twierdzi, że minister Jacek Piechota wyda w trybie pilnym, czyli w ciągu dwóch-trzech tygodni, odpowiednie rozporządzenie. Według niego rozporządzenie zostanie wydane w oparciu o normy obowiązujące w innych krajach członkowskich UE.

Bruksela liczy procenty

Bruksela zajmuje się biopaliwami, bo w 2002 r. wydała dyrektywę, w tej sprawie. Zobowiązuje ona kraje członkowskie, by do 2010 r. produkowały paliwo zawierające biokomponenty do 5,75 proc. wartości energetycznej. Jeśli przeliczymy 5,75 proc. wartości energetycznej na objętościową, to będzie to 8,7 proc. Tę dyrektywę poparło jednogłośnie wszystkie 15 krajów ówczesnej Unii. Obowiązuje ona także nowych członków, w tym Polskę.

By w 2010 r. dostarczyć taki dodatek biokomponentu, poszczególne kraje muszą jego udział stopniowo cały czas zwiększać, a prawie żaden tego nie robił. Dlatego w maju 2003 r. Unia wydała kolejną dyrektywę tzw. promocyjną. Mówi ona, że do 2005 r. udział biopaliw ma wzrosnąć do 2 proc. wartości energetycznej (czyli ok. 3 proc objętości), a do 2010 – do 5,75.

Już dziś wiadomo, że tego celu większość krajów nie spełni. Na razie blisko jest tylko Szwecja, która w tym roku dojdzie prawdopodobnie do 5 proc.

Dlaczego tak trudno wypełnić unijną dyrektywę? – Bo lobby naftowe wie, że wprowadzenie biopaliw oznacza uszczuplenie ich zysków. Walczy więc we wszystkich parlamentach unijnych, społeczeństwo straszą psuciem silników, a rząd stratami dla budżetu z powodu zwolnień akcyzy- mówi Alain d'Anselme z francuskiej federacji producentów alkoholi rolnych (FNPAA).

Aurelia Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, popiera dodawanie biokomponentów do paliw. – Przy obecnej cenie ropy wprowadzenie biopaliw oznaczałoby obniżenie ceny paliw, oczywiście przy uchyleniu akcyzy – mówi. – Ale trzeba znowelizować ustawę o monitorowaniu i badaniu jakości paliw. Obecna mówi o kontrolowaniu stacji paliwowych i hurtowni, a trzeba też kontrolować paliwo wychodzące z rafinerii, bez tego nie będzie gwarancji jakości dla biopaliw.

Do końca grudnia 2006 r. wszystkie kraje Unii mają przedstawić raporty, które mają wyjaśnić, dlaczego ten wynik nie został osiągnięty. Jeśli Bruksela uzna, że dany kraj miał możliwości, by ten wynik osiągnąć, ale zaniedbał sprawę, to podejmie odpowiednie środki.

Jakie? Unia prawdopodobnie zobowiąże dany kraj do uzupełnienia wzrostu procentowego biokomponentów w ciągu następnego roku. Jeśli i to nie zostanie zrealizowane, to będą sankcje karne. Polska ze swoim potencjałem rolnym raczej nie ma co liczyć, że się wywinie.

Dlaczego biopaliwa

Dlaczego powinno się rozwijać produkcję biopaliw? – Bo chronimy w ten sposób środowisko i obszary wiejskie, bo uniezależniamy się od ropy naftowej, której Europie brakuje, bo to źródło energii odnawialnej – twierdzi Alain d'Anselme. – Do tego w sytuacji, kiedy Unia boryka się z ogromną nadprodukcją zbóż i stoi na progu zasadniczej reformy rynku cukru, biopaliwa rozwiązują oba problemy: zamiast na chleb rolnicy będą siali pszenicę na biopaliwa.

Podobnie uważa unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs. – Biopaliwa pozwolą walczyć ze zmianami klimatycznymi, zmniejszając emisję gazów, różnicując źródła energii, zmniejszając zależność od importu ropy naftowej czy także otwierając na nowe rynki europejskie rolnictwa – powiedział w rozmowie PAP.

Francuski Instytut Ropy Naftowej dowodzi, że zwiększenie zawartości bioetanolu w paliwie nawet do 10 proc. nie wymaga modyfikacji silników samochodowych. Większość znanych koncernów samochodowych w 2003 r. podpisała Światową Kartę Paliw, w której zgadzają się na dodawanie do 5 proc. biokomponentów i przyznają, że dodatek do 10 proc. nie uszkodzi silników.

Zwolennicy dodawania bioetanolu do benzyny dowodzą, że zwolnienie z akcyzy produkcji biokomponentów to tylko pozorna strata do budżetu. Co roku na ochronę środowiska Unia Europejska wydaje bowiem miliony euro. Jeśli zwiększy udział biopaliw, będzie wydawała mniej. Specjaliści z Francuskiej Agencji Energetyki wyliczyli, że przy spalaniu 1 kg alkoholu do atmosfery dostaje się o 75 proc. dwutlenku węgla mniej niż przy spalaniu 1 kg benzyny. Zyski z tego tytułu dla środowiska aż trudno policzyć.

Drugi argument zwolenników biopaliw to rosnące koszty ropy naftowej. Jeszcze kilka miesięcy temu pułap 50 dol. za baryłkę wydawał się nie do zdobycia, dziś przekracza 60 dol. Nikt nie może przewidzieć, ile będzie za sześć miesięcy rok czy trzy lata. Tymczasem ceny rzepaku czy pszenicy są stosunkowo łatwe do przewidzenia – cały czas mają tendencję spadkową, bo Unia boryka się z ich nadprodukcją. Do tego dzięki postępowi technologicznemu spadają koszty produkcji – nasiona są coraz bardziej wydajne.


Koszt produkcji zboża na potrzeby biopaliw może jeszcze spaść, bo pszenica siana na potrzeby biopaliw może być gorszej jakości niż na chleb, więc koszt jej produkcji będzie niższy (nie potrzeba tak dobrego ziarna ani tylu środków chemicznych). Dodatek biokomponentów będzie więc cały czas obniżał cenę paliw.

2005-07-21

Unia żąda od Polski biopaliw

Biokomponenty to alkohol produkowany z pszenicy, kukurydzy lub buraków jako dodatek do benzyny oraz estry wytwarzane z rzepaku jako dodatek do paliwa dla silników Diesla. Polska zaplanowała na koniec tego roku dodatek biokomponentów do paliw na poziomie 0,5 proc. objętości paliwa, a dyrektywa Unii wspomina o 2-proc. udziale energetycznym, czyli ok. 3-proc. udziale objętościowym.

Podobne zarzuty Komisja Europejska przedstawiła też sześciu innym krajom UE. Niższy niż wymagany 2-proc. poziom będą miały Dania (0 proc.), Irlandia (0,06 proc.), Finlandia (0,1 proc.), Wielka Brytania (0,3 proc.), Węgry (0,4-0,6 proc.) i Grecja (0,7 proc.). Komisja wysłała do tych państw tzw. wezwanie do wykonania. Kraje te mają teraz dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi. Powinny się wytłumaczyć, z jakiego powodu nie wypełniają dyrektywy.

Jednocześnie PSL ma w najbliższych dniach złożyć skargę do Komisji Europejskiej na polski rząd w sprawie biopaliw. Ludowcy zarzucają Ministerstwu Gospodarki, że wprowadziło Brukselę w błąd tłumaczeniami, iż Polska nie ma mocy przerobowych i surowca na tak duży dodatek biokomponentów w tym roku. Zdaniem członka Rady Naczelnej PSL Marka Sawickiego ma moce i ma surowiec.

To dla nas bułka z masłem?

Polska zużywa ok. 50 mln ton paliw płynnych rocznie. Dodatek nawet 5 proc. oznacza że potrzeba 2,5 mln ton estrów do diesla i bioetanolu do benzyny. By taką ilość biokomponentów wyprodukować, wystarczy 7,5 mln ton rzepaku i pszenicy łącznie, a to dla rolniczej Polski bułka z masłem.

Prawdziwą przyczyną, dla której Polska nie wprowadza w życie unijnej dyrektywy, jest – według Sawickiego – lobby paliwowe. To ono nie chce utracić części zysków – co się stanie jeśli zaczniemy dodawać biokomponenty. Z drugiej strony obawia się, że biopaliwa udowodnią, jak złej jakości paliwo jest w Polsce. Dodanie biokomponentów do złej jakości benzyny sprawia bowiem, że paliwo się rozwarstwia i może spowodować uszkodzenia silników samochodowych.

Według ministra rolnictwa Józefa Pilarczyka nie wprowadziliśmy biopaliwa do obrotu, gdyż nie ma norm, które określałyby ich jakość. A norm nie ma, bo chociaż ustawa biopaliwowa obowiązuje od stycznia tego roku, to do tej pory Polska nie przeprowadziła koniecznych do tego badań.

Wydanie stosownych przepisów leży w gestii ministra gospodarki. Pilarczyk twierdzi, że minister Jacek Piechota wyda w trybie pilnym, czyli w ciągu dwóch-trzech tygodni, odpowiednie rozporządzenie. Według niego rozporządzenie zostanie wydane w oparciu o normy obowiązujące w innych krajach członkowskich UE.

Bruksela liczy procenty

Bruksela zajmuje się biopaliwami, bo w 2002 r. wydała dyrektywę, w tej sprawie. Zobowiązuje ona kraje członkowskie, by do 2010 r. produkowały paliwo zawierające biokomponenty do 5,75 proc. wartości energetycznej. Jeśli przeliczymy 5,75 proc. wartości energetycznej na objętościową, to będzie to 8,7 proc. Tę dyrektywę poparło jednogłośnie wszystkie 15 krajów ówczesnej Unii. Obowiązuje ona także nowych członków, w tym Polskę.

By w 2010 r. dostarczyć taki dodatek biokomponentu, poszczególne kraje muszą jego udział stopniowo cały czas zwiększać, a prawie żaden tego nie robił. Dlatego w maju 2003 r. Unia wydała kolejną dyrektywę tzw. promocyjną. Mówi ona, że do 2005 r. udział biopaliw ma wzrosnąć do 2 proc. wartości energetycznej (czyli ok. 3 proc objętości), a do 2010 – do 5,75.

Już dziś wiadomo, że tego celu większość krajów nie spełni. Na razie blisko jest tylko Szwecja, która w tym roku dojdzie prawdopodobnie do 5 proc.

Dlaczego tak trudno wypełnić unijną dyrektywę? – Bo lobby naftowe wie, że wprowadzenie biopaliw oznacza uszczuplenie ich zysków. Walczy więc we wszystkich parlamentach unijnych, społeczeństwo straszą psuciem silników, a rząd stratami dla budżetu z powodu zwolnień akcyzy- mówi Alain d'Anselme z francuskiej federacji producentów alkoholi rolnych (FNPAA).

Aurelia Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, popiera dodawanie biokomponentów do paliw. – Przy obecnej cenie ropy wprowadzenie biopaliw oznaczałoby obniżenie ceny paliw, oczywiście przy uchyleniu akcyzy – mówi. – Ale trzeba znowelizować ustawę o monitorowaniu i badaniu jakości paliw. Obecna mówi o kontrolowaniu stacji paliwowych i hurtowni, a trzeba też kontrolować paliwo wychodzące z rafinerii, bez tego nie będzie gwarancji jakości dla biopaliw.

Do końca grudnia 2006 r. wszystkie kraje Unii mają przedstawić raporty, które mają wyjaśnić, dlaczego ten wynik nie został osiągnięty. Jeśli Bruksela uzna, że dany kraj miał możliwości, by ten wynik osiągnąć, ale zaniedbał sprawę, to podejmie odpowiednie środki.

Jakie? Unia prawdopodobnie zobowiąże dany kraj do uzupełnienia wzrostu procentowego biokomponentów w ciągu następnego roku. Jeśli i to nie zostanie zrealizowane, to będą sankcje karne. Polska ze swoim potencjałem rolnym raczej nie ma co liczyć, że się wywinie.

Dlaczego biopaliwa

Dlaczego powinno się rozwijać produkcję biopaliw? – Bo chronimy w ten sposób środowisko i obszary wiejskie, bo uniezależniamy się od ropy naftowej, której Europie brakuje, bo to źródło energii odnawialnej – twierdzi Alain d'Anselme. – Do tego w sytuacji, kiedy Unia boryka się z ogromną nadprodukcją zbóż i stoi na progu zasadniczej reformy rynku cukru, biopaliwa rozwiązują oba problemy: zamiast na chleb rolnicy będą siali pszenicę na biopaliwa.

Podobnie uważa unijny komisarz ds. energii Andris Piebalgs. – Biopaliwa pozwolą walczyć ze zmianami klimatycznymi, zmniejszając emisję gazów, różnicując źródła energii, zmniejszając zależność od importu ropy naftowej czy także otwierając na nowe rynki europejskie rolnictwa – powiedział w rozmowie PAP.

Francuski Instytut Ropy Naftowej dowodzi, że zwiększenie zawartości bioetanolu w paliwie nawet do 10 proc. nie wymaga modyfikacji silników samochodowych. Większość znanych koncernów samochodowych w 2003 r. podpisała Światową Kartę Paliw, w której zgadzają się na dodawanie do 5 proc. biokomponentów i przyznają, że dodatek do 10 proc. nie uszkodzi silników.

Zwolennicy dodawania bioetanolu do benzyny dowodzą, że zwolnienie z akcyzy produkcji biokomponentów to tylko pozorna strata do budżetu. Co roku na ochronę środowiska Unia Europejska wydaje bowiem miliony euro. Jeśli zwiększy udział biopaliw, będzie wydawała mniej. Specjaliści z Francuskiej Agencji Energetyki wyliczyli, że przy spalaniu 1 kg alkoholu do atmosfery dostaje się o 75 proc. dwutlenku węgla mniej niż przy spalaniu 1 kg benzyny. Zyski z tego tytułu dla środowiska aż trudno policzyć.

Drugi argument zwolenników biopaliw to rosnące koszty ropy naftowej. Jeszcze kilka miesięcy temu pułap 50 dol. za baryłkę wydawał się nie do zdobycia, dziś przekracza 60 dol. Nikt nie może przewidzieć, ile będzie za sześć miesięcy rok czy trzy lata. Tymczasem ceny rzepaku czy pszenicy są stosunkowo łatwe do przewidzenia – cały czas mają tendencję spadkową, bo Unia boryka się z ich nadprodukcją. Do tego dzięki postępowi technologicznemu spadają koszty produkcji – nasiona są coraz bardziej wydajne.


Koszt produkcji zboża na potrzeby biopaliw może jeszcze spaść, bo pszenica siana na potrzeby biopaliw może być gorszej jakości niż na chleb, więc koszt jej produkcji będzie niższy (nie potrzeba tak dobrego ziarna ani tylu środków chemicznych). Dodatek biokomponentów będzie więc cały czas obniżał cenę paliw.

Leave a Reply