Druga emerytura Forda GT

W drugiej połowie lat sześciedziesiątych przedstawiciele Forda pojechali do Włoch, gdzie spotkali się z Enzo Ferrari, założycielem legendarnej włoskiej marki. Amerykanie złożyli ofertę kupna Ferrari, czym doprowadzili do wściekłości papę Enzo, który kazał im się natychmiast wynosić…

Po tej wizycie Ford przysiągł sobie, że zbuduje samochód, który upokorzy Ferrari tam gdzie odnosiło najwięcej sukcesów, czyli na torze wyścigowym!

W krótkim czasie zbudowano od podstaw samochód wyścigowy, który po raz pierwszy pojawił się na torze w Le Mans w 1965 roku. Ford GT startował z pole-position i przejechał w najkrótszym czasie okrążenie toru. Prawdziwa vendetta Forda miała miejsce podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans w 1966. Linie mety przekroczyły jako pierwsze trzy Fordy GT. Pierwsze Ferrari przejechało linie mety dopiero jako ósmy samochód. Pasmo sukcesów Forda GT trwało nieprzerwanie aż do 1970 roku. Przez cztery lata z rzędu Ford GT wygrywał ten prestiżowy 24-godzinny maraton. Ford nie posiadał się z radości, dowiódł wszystkim, że upór i wiara czyni cuda, nawet takie jak pokonanie Ferrari na torze w Le Mans…!

W 2001 roku Ford na fali zainteresowania pojazdami retro postanowił ożywić legendę GT. W siedzibie firmy w Dearborn pierwszy szkic nowego Forda GT zaprezentował J. Mays – główny projektant Forda. Ten zdolny projektant, to specjalista od "retrodesignu", który miał już na swoim koncie zaprojektowanie nowego Forda Thunderbirda i Volkswagena New Beetle. Od początku zdecydowano, że nowy samochód tylko nieznacznie będzie różnić się od oryginału. Odrodzony GT 40 miał być prosty, szybki i dziki – zupełnie jak jego pierwowzór.

Rok później na targach motoryzacyjnych w Detroit, przedstawiono prototyp Forda GT z 500-konnym silnikiem pod maską. Publika oszalała na jego punkcie! J. Mays nie zawiódł ponownie. Kiedyś stwierdził nawet , że tylko on jest w stanie odróżnić oryginał od Forda GT 40 Anno Domini 2002. Produkcję GT uruchomiono w setną rocznicę powstania Forda w 2003 roku. Pierwsze egzemplarze trafiły do prezesa koncernu Bila Forda Juniora, gwiazdy telewizji Jay’a Leno, współprowadzącego kultowy magazyn Top Gear – Jeremy’ego Clarkssona i o kilku innych osób, którzy byli w stanie zapłacić za Forda 150 tysięcy dolarów.

Niestety nowe GT 40 od początku miało złą passę. Po pierwszych zachwytach pojawiły się negatywne opinie użytkowników. Auto psuło się na potęgę i zużywało nieprawdopodobne ilości paliwa nawet jak na warunki amerykańskie. Właśnie jeden z najbardziej znanych właścicieli Forda GT, dziennikarz telewizji BBC, Jeremy Clarksson również nie szczędził nagan pod adresem Forda w swoim programie Top Gear, wielu miłośników śledzących kolejne odcinki programu wie, że Jeremy musiał jeździć zastępczym Focusem (ku nieskrywanej uciesze Jamesa May’a i Richarda Hammonda), gdyż jego cacko po raz kolejny tkwiło w warsztacie.

Spadek popytu na auta Forda i słaba, niższa od oczekiwanej sprzedaż GT 40, skłoniły władze koncernu do podjęcia decyzji o zakończeniu produkcji supersportowego modelu GT.

Ford GT, to tylko jedna z wielu ofiar reorganizacji marki na amerykańskim rynku, która obejmuje także zwolnienie 30 tysięcy ludzi i zamknięcie kilku fabryk. Powód to oczywiście cięcie kosztów. Do tej pory sprzedały się 1032 sztuki tego samochodu i mimo ceny 150 000 dolarów nie przynosi on większych zysków. Zresztą, GT został stworzony głównie z myślą o poprawie wizerunku marki, a nie wysokiej rentowności…

Ostatni Ford GT zjedzie z linii produkcyjnej we wrześniu.

Według oficjalnych informacji Ford Polska, nie sprzedano dotąd żadnego Forda GT 40 w Polsce.

W przypadku publikacji, proszę podać źródło Moto Target  fot. Ford

2006-02-08

Druga emerytura Forda GT

Po tej wizycie Ford przysiągł sobie, że zbuduje samochód, który upokorzy Ferrari tam gdzie odnosiło najwięcej sukcesów, czyli na torze wyścigowym!

W krótkim czasie zbudowano od podstaw samochód wyścigowy, który po raz pierwszy pojawił się na torze w Le Mans w 1965 roku. Ford GT startował z pole-position i przejechał w najkrótszym czasie okrążenie toru. Prawdziwa vendetta Forda miała miejsce podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans w 1966. Linie mety przekroczyły jako pierwsze trzy Fordy GT. Pierwsze Ferrari przejechało linie mety dopiero jako ósmy samochód. Pasmo sukcesów Forda GT trwało nieprzerwanie aż do 1970 roku. Przez cztery lata z rzędu Ford GT wygrywał ten prestiżowy 24-godzinny maraton. Ford nie posiadał się z radości, dowiódł wszystkim, że upór i wiara czyni cuda, nawet takie jak pokonanie Ferrari na torze w Le Mans…!

W 2001 roku Ford na fali zainteresowania pojazdami retro postanowił ożywić legendę GT. W siedzibie firmy w Dearborn pierwszy szkic nowego Forda GT zaprezentował J. Mays – główny projektant Forda. Ten zdolny projektant, to specjalista od "retrodesignu", który miał już na swoim koncie zaprojektowanie nowego Forda Thunderbirda i Volkswagena New Beetle. Od początku zdecydowano, że nowy samochód tylko nieznacznie będzie różnić się od oryginału. Odrodzony GT 40 miał być prosty, szybki i dziki – zupełnie jak jego pierwowzór.

Rok później na targach motoryzacyjnych w Detroit, przedstawiono prototyp Forda GT z 500-konnym silnikiem pod maską. Publika oszalała na jego punkcie! J. Mays nie zawiódł ponownie. Kiedyś stwierdził nawet , że tylko on jest w stanie odróżnić oryginał od Forda GT 40 Anno Domini 2002. Produkcję GT uruchomiono w setną rocznicę powstania Forda w 2003 roku. Pierwsze egzemplarze trafiły do prezesa koncernu Bila Forda Juniora, gwiazdy telewizji Jay’a Leno, współprowadzącego kultowy magazyn Top Gear – Jeremy’ego Clarkssona i o kilku innych osób, którzy byli w stanie zapłacić za Forda 150 tysięcy dolarów.

Niestety nowe GT 40 od początku miało złą passę. Po pierwszych zachwytach pojawiły się negatywne opinie użytkowników. Auto psuło się na potęgę i zużywało nieprawdopodobne ilości paliwa nawet jak na warunki amerykańskie. Właśnie jeden z najbardziej znanych właścicieli Forda GT, dziennikarz telewizji BBC, Jeremy Clarksson również nie szczędził nagan pod adresem Forda w swoim programie Top Gear, wielu miłośników śledzących kolejne odcinki programu wie, że Jeremy musiał jeździć zastępczym Focusem (ku nieskrywanej uciesze Jamesa May’a i Richarda Hammonda), gdyż jego cacko po raz kolejny tkwiło w warsztacie.

Spadek popytu na auta Forda i słaba, niższa od oczekiwanej sprzedaż GT 40, skłoniły władze koncernu do podjęcia decyzji o zakończeniu produkcji supersportowego modelu GT.

Ford GT, to tylko jedna z wielu ofiar reorganizacji marki na amerykańskim rynku, która obejmuje także zwolnienie 30 tysięcy ludzi i zamknięcie kilku fabryk. Powód to oczywiście cięcie kosztów. Do tej pory sprzedały się 1032 sztuki tego samochodu i mimo ceny 150 000 dolarów nie przynosi on większych zysków. Zresztą, GT został stworzony głównie z myślą o poprawie wizerunku marki, a nie wysokiej rentowności…

Ostatni Ford GT zjedzie z linii produkcyjnej we wrześniu.

Według oficjalnych informacji Ford Polska, nie sprzedano dotąd żadnego Forda GT 40 w Polsce.

W przypadku publikacji, proszę podać źródło Moto Target  fot. Ford

Leave a Reply