Utrata płynności przez Delphi i zawieszenie obrotu jej akcjami na giełdzie nowojorskiej zwiększają presję na finanse byłej firmy matki i jej głównego klienta, koncernu General Motors. On sam znajduje się w głębokim kryzysie.

Kłopoty GM w Ameryce Północnej spowodowane zostały bardzo drogim systemem emerytalnym i ochrony zdrowia, zagwarantowanym pracownikom, a dodatkowo także drogim paliwem i spadkiem popularności pojazdów z napędem na cztery koła.

GM ostrzegł, że bankructwo jego największego dostawcy może go kosztować nawet 12 mld dolarów. Na wieść o tym akcje GM straciły wczoraj 10%.

General Motors kupił w 2004 r. akcje Delphi za 15 mld dolarów, jest jej największym klientem (80% produkcji w USA) i wierzycielem, związanym z nią skomplikowanymi umowami pracowniczymi. Inwestorzy oczekują na ujawnienie podczas procedury upadłościowej Delphi w Nowym Jorku, jak bardzo GM jest finansowo związany z tą firmą. Chodzi zwłaszcza o gwarancje środków na fundusze emerytalne i ochronę zdrowia. GM, wydzielając w 1999 r. Delphi, dało takie gwarancje pracownikom. Teraz okazuje się, że miały one wartość 11 mld dolarów i jest wielce prawdopodobne, że jakakolwiek próba zmiany tych przywilejów przez nowe kierownictwo Delphi spowoduje akcję związków zawodowych i wymuszenie wypłat od GM.

Delphi jest jednym z głównych dostawców wielu podzespołów, od układów hamulcowych po sprzęt muzyczny, więc groźba wystąpień załogi przeciwko poświęceniom, jakich dyrekcja od niej zażąda, zagraża interesom GM. Prezes Delphi Robert Miller dał już do zrozumienia, że trzeba będzie zrezygnować z 2/3 poborów w celu ratowania funduszu emerytalnego. Wymaga on 10,8 mld USD dofinansowania. Załoga była oburzona taką propozycją i zapowiada strajk, który z pewnością wpłynie na dostawy dla GM. Koncern w pierwszym półroczu miał straty w wysokości 2,5 mld dolarów.

Konsekwencją bankructwa Delphi jest również ogromne zwiększenie nacisków na związek branżowy UAW, by zgodził się na wyrzeczenia, jakich zażąda GM w sferze ochrony zdrowia. Koncern opiekuje się 1,3 mln osób, co kosztuje 4 mld dolarów co kwartał.

Dodatkowo kłopoty Delphi będą miały wpływ na sytuację pozostałej dwójki z Detroit, Forda i Chryslera. Prezes Miller ostrzega, że upadek Delphi postawi w niesłychanie trudnej sytuacji cały przemysł motoryzacyjny w Stanach, a ze względu na powiązania kooperacyjne zaszkodzi też większości firm samochodowych na świecie. Więcej informacji na stronach www.rzeczpospolita.pl