Widzieliśmy Mercedesa GLK!

Okazją do uchylenia rąbka tajemnicy była prezentacja wszystkich obecnie produkowanych modeli SUV tej marki po zmianach silnikowych i wyposażeniowych na rok modelowy 2008. Obecnie terenowa rodzina Mercedesa liczy cztery klasy, co biorąc pod uwagę rozmaite konfiguracje silnikowe, napędowe i wyposażeniowe daje w sumie aż 30 modeli. Nieźle jak na producenta kojarzonego z produkcji luksusowych limuzyn. Koniunktura na auta typu SUV wciąż utrzymuje tendencje wzrostowe. Dowodem na to jest 17% wzrost sprzedaży w tym segmencie w roku 2006. Dziennikarzom udostępniono modele klasy R. ML, GL oraz kultową „gelendę” czyli nieśmiertelny model klasy G.

Klasa R – teraz również z napędem na tylną oś
Mercedes zafundował przestronnej klasie R nowy pakiet stylistyczny i seryjne 18-calowe obręcze kół we wszystkich modelach z silnikami V6. Topową odmianę R 500 4Matic wyposażono w 19-calowe koła. Do gamy jednostek napędowych dołączył nowy silnik benzynowy V6 o mocy 231 KM i maksymalnym momencie obrotowym 300 Nm. Jego zaletą jest niskie jak na osiąganą moc zużycie paliwa wynoszące średnio 10,9 l/100 km. Ponadto wszystkie bazowe modele z silnikami V6 (R 280, R 280 CDI i R 350) dostępne są teraz z napędem na tylną oś i dwóch rozstawach osi. Najbardziej ekonomiczną odmianą jest model R 280 CDI, zużywający średnio 8,9 oleju napędowego na każde 100 km. Mercedes chcąc zadowolić klientów wprowadził do sprzedaży oprócz oferowanego wcześniej wariantu 6-miejscowego, również R klasę w wersji 5 i 7 miejscowej. Jeździliśmy odmianą R 500 4Matic z przedłużonym rozstawem osi i nowym 388-konnym benzynowym silnikiem V8. Mercedes uparcie twierdzi, że R klasa należy do klasy SUV, choć oprócz napędu na cztery koła (teraz opcjonalnego) trudno dopatrzeć się tu cech typowych dla tego segmentu. Według nas to luksusowe, przestronne kombi dla całej rodziny idealne pasujące na spokojne podróże po drogach Europy. Pozytywnie zaskoczyło nas spalanie. Przy prędkościach rzędu 200 km/h wynosiło ono zaledwie 15 litrów, co przy tej masie i mocy należy uznać za akceptowalny wynik. W Polsce cena najtańszej R klasy z silnikiem 280 CDI, wynosi 234 tysiące złotych.

Klasa M – więcej mocy dzięki nowemu silnikowi V8 i niższe zużycie paliwa
Pierwsza generacja klasy M pojawiła się na rynku w 1997 roku i do 2005 roku, kiedy przedstawiono obecny model sprzedano na świecie 600 tysięcy egzemplarzy tego prekursora luksusowych aut typu SUV. Nowa klasa M oznaczona kodem fabrycznym W-164 znalazła już ćwierć miliona nabywców. W nowy rok modelowy ten SUV Mercedesa wchodzi z nową jednostką napędową. Model ML 500 4Matic ma pod maską 5,5 litrowy silnik o mocy wyższej o 82 KM w stosunku do poprzedniego wariantu ML 500. Teraz kierowca ma pod stopą aż 388 KM i maksymalny moment obrotowy wynoszący 530 Nm. Takie wartości mają swoje odzwierciedlenie w ponadprzeciętnych osiągach. Do „setki” model ten przyśpiesza w zaledwie 5,8 sekund, a jego prędkość maksymalną ograniczono do 250 km/h (podobnie jak najmocniejszej 510-konnej odmiany ML 63 AMG). Znaczny wzrost mocy i polepszenie osiągów nie spowodowało większego zapotrzebowania na paliwo. Wręcz przeciwnie – zredukowano je o 0,6 litra do 12,8 l/100 km. Obecnie w skład gamy M klasy wchodzą trzy modele z silnikami diesla: ML 280 CDI/190 KM, ML 320 CDI/224 KM i ML 420 CDI/306 KM, oraz trzy warianty zasilane benzyną: ML 350/272 KM, ML 500/388 KM i pikantna wersja ML 63 AMG/510 KM. Wszystkie modele klasy M posiadają seryjnie napęd na cztery koła 4 Matic. Naszym testowym autem był ML 500 w nowym, przyciągającym spojrzenia białym kolorze „calcite white”. Jego zawieszenie i bezpośredni układ kierowniczy doskonale radził sobie z szybko przejeżdżanymi łukami i ostrymi zakrętami Bawarii. W niskich rejestrach obrotów benzynowe V8 oznajmia otoczeniu swą moc basowo dudniąc przez dwie końcówki wydechu. Niestety wraz ze wzrostem prędkości wrażenia akustyczne nikną, a sam silnik nie brzmi już tak groźnie. Nowa 7-biegowa automatyczna przekładnia 7 G-TRONIC błyskawicznie reaguje na kickdown i potrafi zrzucić nawet trzy przełożenia w dół. Po kilkudziesięciu kilometrach jazdy górskimi serpentynami odnieśliśmy wrażenie, że w tym środowisku niejedno sportowe auto miałoby problemy z nadążeniem za 388-konnym SUV-em Mercedesa. Cena tego modelu w Polsce, to 323 tysiące złotych.

Klasa GL topowy model w sektorze SUV
Model GL to odpowiedź Mercedesa na rosnące zainteresowanie klientów rekreacyjnymi autami o cechach luksusowych właściwych najdroższym modelom marki takim jak klasa S. W ofercie modelowej siedmiomiejscowej klasy GL znajdziemy cztery jednostki napędowe – dwa benzynowe i dwa diesle. Model GL 420 CDI 4Matic osiąga moc 306 KM i potężny moment obrotowy równy 700 Nm. Jego osiągi mogłyby zawstydzić niejedno sportowe auto. Pierwsza „setka” pojawia się na liczniku po 7,6 sekundach, a prędkość maksymalna wynosi 230 km/h. Nieco słabszy jest model GL 320 CDI 4Matic – 224 KM i 510 Nm, ale i w tym przypadku nie będzie on na pewno zawalidrogą (0-100 km/h-9,5s, 210 km/h). Mocniejszy diesel zadowala się średnio 11,6 litrami ON na 100 km, słabszy mieści się w granicach 10 litrów. Klasa GL tak jak wszystkie modele Mercedesa wyposażone w silniki wysokoprężne, ma standardzie filtr cząstek stałych DPF. Dla wielbicieli jednostek benzynowych dostępne są modele z silnikami V8: 340-konny GL 450 4Matic i GL 500 4Matic osiągający 388 KM.
Każdy model klasy GL wyposażony jest w pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC nowej generacji, który w połączeniu z aktywnym układem wspomagania kierownicy i systemem ADS pozwala na cieszyć się doskonałymi właściwościami jezdnymi i ponadprzeciętnym komfortem. Pneumatyczne zawieszenie sprawdza się także w terenie. Dzięki niemu można podwyższyć prześwit nadwozia do 307 mm. Jeździliśmy modelem GL 420 CDI 4Matic. Według nas to optymalne źródło napędu dla tego ważącego 2,5 tony siedmiomiejscowego SUV-a. Wskazówka prędkościomierza mija kolejne podziałki na skali bez jakiegokolwiek trudu. Wystarczy dłuższa prosta na autostradzie i po chwili ten mastodont mknie już deklarowane przez producenta 230 km/h. I to w atmosferze absolutnej niemal ciszy. To niewiarygodne jakie cuda mogą zdziałać kilogramy mat wygłuszających, tym bardziej że sylwetka GL-a nie należy do najbardziej opływowych na świecie. Drugim pozytywnym zaskoczeniem, jest pietyzm z jakim wykonano jego wnętrze. Jakość i rodzaje użytych materiałów w środku zasługują na najwyższe słowa uznania. Za klasę GL z tym silnikiem trzeba zapłacić u nas astronomiczne 378 tysięcy złotych.

Klasa G – król bezdroży od 28 lat w produkcji
Rozpoznawalna w każdym zakątku globu sylwetka Klasy G pozostaje niezmienna już od 28 lat! Ostatnio przeszła kolejny już lifting. W testowanej przez nas wersji G 320 CDI pod jego kanciastą maską cicho pracował nowy, 224-konny silnik diesla z filtrem cząstek stałych DPF. W połączeniu z doskonale działającą przekładnią i momentem obrotowym wynoszącym 510 Nm, ta jednostka zapewnia klasycznej terenówce Mercedesa wystarczające przyśpieszenia i osiągi podczas jazdy. We wnętrzu znajdziemy cztery analogowe zegary o klasycznym okrągłym kształcie i przejęty z klasy E system Command APS z systemem nawigacji satelitarnej, odtwarzaczem DVD, CD i telefonem ze złączem Bluetooth. System Command jest wyposażeniem seryjnym w modelach G 500 i G 55 AMG. Pojawiła się także nowa czteroramienna kierownica wielofunkcyjna. Teraz we wszystkich wersjach silnikowych bez dopłaty otrzymamy światła biksenonowe i lampy przeciwmgłowe z funkcją doświetlania zakrętów. Nowe modele łatwo rozpoznać również po nowych lampach tylnych wyposażonych w diody LED. Klasa G oferowana jest w trzech wariantach nadwoziowych: długiej, krótkiej, oraz jako kabriolet na bazie wersji z krótkim rozstawem osi. Naturalnie na wyposażeniu każdego modelu klasy G jest stały napęd na cztery koła z reduktorem i blokadą mostów. Podobnie jak system ESP i elektroniczny system kontroli trakcji 4ETS. Najtańsza G klasa z silnikiem 320 CDI i długim rozstawem osi kosztuje w Polsce 335 tysięcy, za najdroższą 476-konną odmianę G55 AMG zapłacić trzeba aż 530 tysięcy złotych.

Tor w Saalfelden – naturalne środowisko dla SUV Mercedesa
Tutaj pod okiem doświadczonych instruktorów możemy sprawdzić ile naprawdę warte są terenowe Mercedesy na trudnym i doskonale przygotowanym torze off-roadowym. O ile w przypadku produkowanej od 28 lat klasy G mogliśmy spodziewać się jej ponadprzeciętnych właściwości do pokonywania najtrudniejszego nawet terenu, o tyle zaopatrzone w terenowe ogumienie i pakiet „Off Road” modele ML i GL radzą sobie na torze zaskakująco dobrze, zaliczając kolejne wzniesienia i ostre zjazdy najeżone ostrymi jak brzytwa kamieniami i głębokimi uskokami. Jak się dowiedzieliśmy tor jest na tyle wymagający, że komplet opon wart w przeliczeniu 8000 złotych starcza góra na trzy dni jazdy! Już sam zjazd ze wzniesienia o 70% nachyleniu wymaga od kierowcy silnych nerwów, a instruktor każe przesunąć dźwignię w pozycję „R” i wdrapywać się tyłem pod niemal pionowy najazd! W przypadku modeli ML i GL wszystko załatwia elektronika, klasa G wyposażona w blokady mostów i reduktora niestrudzenie pokonuje ten odcinek, podobnie jak kąpiel w rwącym strumieniu o głębokości dochodzącej do jednego metra. Na amatorów szybkiej jazdy czekają modele klasy R i test sprawnościowy przy dużej prędkości na nawierzchni o zmiennym podłożu.

Taki będzie Mercedes GLK
Na początek dwie potwierdzone oficjalnie przez Mercedesa informacje. Nowy Mercedes nazywać się będzie GLK i trafi do sprzedaży w drugiej połowie 2008 roku. Po prezentacji oficjalnych zdjęć prasowych nowego, naszym oczom ukazuje się prototyp GLK pokryty kilogramami warstw taśmy maskującej. Po bliższym poznaniu i licznych próbach organoleptycznych okazuje się on makietą w skali 1:1 z pustą komorą silnika, zaślepkami w miejsce elementów zawieszenia, tekturowymi tarczami hamulcowymi i podwoziem szczelnie zakrytym plastikowymi płytami. Pewną pociechą jest dobrze podświetlony niezamaskowany środek w ostatecznej wersji seryjnej. Wnętrze to niemal kopia nowej klasy C. Pod tak samo wyrzeźbionym daszkiem, kryją się trzy zegary osadzone w głębokich tubach, panel środkowy z elementami sterowania klimatyzacją i audio jest identyczny z tym znanym z kompaktowej limuzyny klasy C. Jedynym novum jest umieszczenie ekranu systemu Command w górnej części deski rozdzielczej pod daszkiem łagodnie „spływającym” w kierunku pasażera. Nowy Mercedes GLK powstanie na bazie nowej klasy C kombi z napędem na cztery koła 4Matic. Nadwozie modelu GLK będzie zbliżone kształtem do większego brata GL, jednak litera "K" w nazwie oznacza, iż będzie to wersja skrócona (K – kurz). Podobieństwo do klasy GL widać po kształcie kloszy lamp z przodu, grilla, wybrzuszonych przednich i tylnych błotnikach i schodzącej niemal pionowo tylnej klapie. Ciekawym zabiegiem stylistycznym jest kształt tylnych lamp zachodzących na klapę bagażnika. Całości dopełniają opcjonalne 20-calowe aluminiowe obręcze kół o ciekawym wzorze. Jako przedsmak prezentujemy Państwu obok fragment oficjalnego zdjęcia modelu GLK, które ktoś „życzliwy” zamieścił w Internecie. Pod maską nowego SUV-a zobaczymy cztero i sześciocylindrowe silniki benzynowe oraz oszczędne i mocne diesle. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje co do wariantu AMG. Wszystkie wersje napędowe otrzymają doskonałą automatyczną skrzynię 7G-Tronic z funkcją TouchShift. Nowe GLK produkowane będzie w fabryce Mercedesa w Bremie, gdzie produkowana jest nowa klasa C. Zrezygnowano z wcześniejszych planów umiejscowienia produkcji w USA, gdzie powstają modele klasy GL i ML. Premierę pierwotnie planowaną na wrześniowe targi IAA we Frankfurcie przesunięto na początek przyszłego roku. Nowego GLK zobaczymy na wiosennym salonie w Genewie. Cena bazowej wersji wynosić ma około 35 tysięcy euro.

Widzieliśmy Mercedesa GLK!

O tym że jest to na razie pilnie strzeżona tajemnica koncernu świadczył absolutny zakaz robienia zdjęć podczas przedpremierowej prezentacji. Otrzymaliśmy dwie oficjalnie potwierdzone przez Mercedesa informacje. Nowy Mercedes nazywać się będzie GLK i trafi do sprzedaży w drugiej połowie 2008 roku. Po prezentacji zdjęć prasowych nowego modelu, naszym oczom ukazuje się prototyp GLK pokryty kilogramami warstw taśmy maskującej. Po bliższym poznaniu okazuje się on makietą w skali 1:1 z pustą komorą silnika, zaślepkami w miejsce elementów zawieszenia, tekturowymi tarczami hamulcowymi i podwoziem szczelnie zakrytym plastikowymi płytami. Pewną pociechą jest dobrze podświetlony niezamaskowany środek w ostatecznej wersji seryjnej.

Taki będzie Mercedes GLK
Wnętrze to niemal kopia nowej klasy C. Pod tak samo wyrzeźbionym daszkiem, kryją się trzy zegary osadzone w głębokich tubach, panel środkowy z elementami sterowania klimatyzacją i audio jest identyczny z tym znanym z kompaktowej limuzyny klasy C. Jedynym novum jest umieszczenie ekranu systemu Command w górnej części deski rozdzielczej pod daszkiem łagodnie „spływającym” w kierunku pasażera. Nowy Mercedes GLK powstanie na bazie nowej klasy C kombi z napędem na cztery koła 4Matic. Mercedes nie zamierza bezczynnie patrzeć na zadowolonych klientów wyjeżdżających z salonów BMW modelem X3 i niedługo również nowym Audi Q3. Dlatego już rok temu zapadła decyzja o poszerzeniu gamy pojazdów rekreacyjnych o nowy model. Nadwozie modelu GLK będzie zbliżone kształtem do większego brata GL, jednak litera "K" w nazwie oznacza, iż będzie to wersja skrócona (K – kurz). Podobieństwo do klasy GL widać po kształcie kloszy lamp z przodu, grilla, wybrzuszonych przednich i tylnych błotnikach i schodzącej niemal pionowo tylnej klapie. Ciekawym zabiegiem stylistycznym jest kształt tylnych lamp zachodzących na klapę bagażnika. Całości dopełniają opcjonalne 20-calowe aluminiowe obręcze kół o ciekawym wzorze. Jako przedsmak prezentujemy Państwu fragment oficjalnego zdjęcia modelu GLK, które ktoś „życzliwy” zamieścił w Internecie. Pod maską nowego SUV-a zobaczymy cztero i sześciocylindrowe silniki benzynowe oraz oszczędne, mocne diesle. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje co do wariantu AMG zasilanego 6,3 litrowym V8. Wszystkie wersje napędowe otrzymają doskonałą automatyczną skrzynię 7G-Tronic z funkcją TouchShift. Nowe GLK produkowany będzie w fabryce Mercedesa w Bremie, gdzie powstaje nowa klasa C. Zrezygnowano z wcześniejszych planów umiejscowienia produkcji w USA, gdzie powstają modele klasy GL i ML. Premierę pierwotnie planowaną na wrześniowe targi IAA we Frankfurcie przesunięto na początek przyszłego roku. Nowego GLK zobaczymy na wiosennym salonie w Genewie, do sprzedaży auto trafi w połowie 2008 roku. Cena za wersję podstawową nie przekroczy 35 tysięcy euro.

Leave a Reply

Widzieliśmy Mercedesa GLK!

Okazją do uchylenia rąbka tajemnicy, była prezentacja wszystkich obecnie produkowanych modeli SUV tej marki po zmianach silnikowych i wyposażeniowych na rok modelowy 2008. Obecnie terenowa rodzina Mercedesa liczy cztery klasy, co biorąc pod uwagę rozmaite konfiguracje silnikowe, napędowe i wyposażeniowe daje w sumie aż 30 modeli! Nieźle jak na producenta kojarzonego z produkcji luksusowych limuzyn. Koniunktura na auta typu SUV wciąż utrzymuje tendencje wzrostowe. Dowodem na to jest 17% wzrost sprzedaży w tym segmencie w roku 2006. Dziennikarzom udostępniono modele klasy R. ML, GL oraz kultową „gelendę” czyli nieśmiertelny model klasy G.

 
Luksusowo…
Pierwszy etap liczącej niemal 300 kilometrów trasy testowej pokonaliśmy największym oferowanym SUV-em marki – modelem GL 420 CDI 4Matic z potężnym ośmiocylindrowym silnikiem diesla o mocy 306 KM i automatyczną przekładnią 7G-Tronic. To optymalne źródło napędu dla tego ważącego niemal trzy tony siedmiomiejscowego SUV-a. Wskazówka prędkościomierza mija kolejne podziałki na skali bez jakiegokolwiek trudu. Wystarczy dłuższa prosta na autostradzie i po chwili ten mastodont mknie już deklarowane przez producenta 230 km/h. I to w atmosferze absolutnej niemal ciszy. To niewiarygodne jakie cuda mogą zdziałać kilogramy mat wygłuszających, tym bardziej że kanciasta sylwetka GL-a nie należy do najbardziej opływowych na świecie. Drugim pozytywnym zaskoczeniem jest pietyzm z jakim wykonano jego wnętrze. Jakość i rodzaje użytych materiałów w środku zasługują na najwyższe słowa uznania. Pokryta skórą deska rozdzielcza, wspaniałe komfortowe i wentylowane fotele obszyte delikatną skórą nappa z możliwością ich wszechstronnej regulacji, zestaw infotainment z ekranami LCD w przednich zagłówkach. To wszystko sprawia, że każdy kilometr za kierownicą klasy GL jest czystym relaksem. Naturalnie obce są mu zapędy sportowe i mimo pneumatycznego zawieszenia każde nagła zmiana kierunku przy szybkiej jeździe powoduje znaczne przechyły nadwozia, ale bądźmy szczerzy – nikt nie kupuje tego modelu z myślą o sportowej jeździe!

…i sportowo

Co innego model ML 500 4 Matic z nowym 5,5 litrowym silnikiem o mocy 388 KM – drugie  auto testowe w bardzo modnym ostatnio białym kolorze. Tutaj zawieszenie i bezpośredni elektryczny układ kierowniczy znacznie lepiej radzi sobie z szybko przejeżdżanymi łukami i ostrymi zakrętami bawarskich dróg. Wystarczy ustawić tryb tłumienia amortyzatorów i działanie automatycznej przekładni biegów w pozycję „sport” i zmieniając kolejne przełożenia przyciskami znajdującymi się pod kierownicą, połykać kolejne ciasne zakręty. W niskich rejestrach obrotów benzynowe V8 oznajmia otoczeniu swą moc basowo dudniąc przez dwie końcówki wydechu. Niestety wraz ze wzrostem prędkości wrażenia akustyczne nikną, a sam silnik nie brzmi już tak groźnie. Nowa 7-biegowa automatyczna przekładnia błyskawicznie reaguje na kickdown i potrafi zrzucić nawet trzy przełożenia w dół. Napęd na cztery koła 4Matic dba o optymalną trakcję przy szybkim wyjściu z ciasnego zakrętu, ciągnąc mocno do przodu ciężkiego ML-a. Po kilkudziesięciu kilometrach jazdy górskimi serpentynami odnosimy wrażenie, że w tym środowisku niejedno sportowe auto miałoby problemy z nadążeniem za 388-konnym SUV-em Mercedesa.

Prawdziwie hardcorowa jazda
Czas na prawdziwy sprawdzian dla kierowców i aut w centrum szkoleniowym Mercedesa w austriackim Saalfeleden. Tutaj pod okiem doświadczonych instruktorów sprawdziliśmy ile naprawdę warte są terenowe Mercedesy na trudnym i doskonale przygotowanym torze off-roadowym. O ile w przypadku produkowanej od 28 lat klasy G mogliśmy spodziewać się jej ponadprzeciętnych właściwości do pokonywania najtrudniejszego nawet terenu, o tyle zaopatrzone w terenowe ogumienie i pakiet „Off Road” modele ML i GL radziły sobie na torze zaskakująco dobrze, zaliczając kolejne wzniesienia i ostre zjazdy najeżone ostrymi jak brzytwa kamieniami i głębokimi uskokami. Jak się dowiedzieliśmy tor jest na tyle wymagający, że komplet opon wart w przeliczeniu 8 tysięcy złotych starcza góra na trzy dni jazdy! Już sam zjazd ze wzniesienia o 70% nachyleniu bez dotykania gazu i (tym bardziej) hamulca wymaga silnych nerwów, a instruktor każe przesunąć dźwignię biegów w pozycję "R" i wdrapywać się tyłem pod niemal pionowy najazd! W przypadku modeli ML i GL wszystko załatwia elektronika, klasa G wyposażona w reduktor i blokady mostów niestrudzenie pokonuje ten odcinek, podobnie jak kąpiel w rwącym strumieniu o głębokości dochodzącej do jednego metra. Na amatorów szybkiej jazdy czekają modele klasy R i test sprawnościowy przy dużej prędkości na nawierzchni o zmiennym podłożu. Po sportowych i terenowych emocjach docieramy do Kitzbuchel, gdzie podczas konferencji prasowej jako pierwsi dziennikarze zobaczymy najnowszego kompaktowego SUV-a ze Stuttgartu.


Taki będzie Mercedes GLK
O tym że jest to na razie pilnie strzeżona tajemnica koncernu świadczy absolutny zakaz wnoszenia aparatów fotograficznych, telefonów komórkowych i chmara ochroniarzy czyhających na tych, którzy nie przestrzegają tego zakazu. Na początku dwie potwierdzone oficjalnie przez Mercedesa informacje. Nowy Mercedes nazywać się będzie GLK i trafi do sprzedaży w drugiej połowie 2008 roku. Po prezentacji oficjalnych zdjęć prasowych nowego modelu przychodzi czas na rozsunięcie kotary i „grande finale”. Naszym oczom ukazuje się prototyp GLK pokryty kilogramami warstw taśmy maskującej. Po bliższym poznaniu i licznych próbach organoleptycznych okazuje się on makietą w skali 1:1 z pustą komorą silnika, zaślepkami w miejsce elementów zawieszenia, tekturowymi tarczami hamulcowymi i podwoziem szczelnie zakrytym plastikowymi płytami. Pewną pociechą jest dobrze podświetlony niezamaskowany środek w ostatecznej wersji seryjnej.
Wnętrze to niemal kopia nowej klasy C. Pod tak samo wyrzeźbionym daszkiem, kryją się trzy zegary osadzone w głębokich tubach. Panel środkowy z elementami sterowania klimatyzacją i audio jest identyczny z tym znanym z kompaktowej limuzyny klasy C. Jedynym novum jest umieszczenie ekranu systemu Command w górnej części deski rozdzielczej pod daszkiem łagodnie „spływającym” w kierunku pasażera. Nowy Mercedes GLK powstanie na bazie nowej klasy C kombi z napędem na cztery koła 4Matic. Mercedes nie chce bezczynnie patrzeć na zadowolonych klientów wyjeżdżających z salonów BMW modelem X3 i niedługo również nowym Audi Q3. Dlatego już rok temu zapadła decyzja o poszerzeniu gamy pojazdów rekreacyjnych o nowy model. Nadwozie modelu GLK będzie zbliżone kształtem do większego brata GL, jednak litera "K" w nazwie oznacza, iż będzie to wersja skrócona (K – kurz). Podobieństwo do klasy GL widać po kształcie kloszy lamp z przodu, grilla, wybrzuszonych błotnikach i schodzącej niemal pionowo tylnej klapie. Ciekawym zabiegiem stylistycznym jest kształt tylnych lamp zachodzących na klapę bagażnika. Całości dopełniają opcjonalne 20-calowe aluminiowe obręcze kół o ciekawym wzorze. Jako przedsmak prezentujemy Państwu obok fragment oficjalnego zdjęcia modelu GLK, które ktoś „życzliwy” zamieścił w Internecie. Pod maską nowego SUV-a zobaczymy cztero i sześciocylindrowe silniki benzynowe oraz oszczędne i mocne diesle. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje co do wariantu AMG zasilanego nowym 6,3 litrowym V8. Wszystkie wersje napędowe otrzymają seryjnie lub w opcji doskonałą automatyczną skrzynię 7G-Tronic z funkcją TouchShift. Nowe GLK produkowane będzie w fabryce Mercedesa w Bremie, gdzie produkowana jest nowa klasa C. Zrezygnowano z wcześniejszych planów umiejscowienia produkcji w USA, gdzie powstają modele klasy GL i ML. Premierę pierwotnie planowaną na wrześniowe targi IAA we Frankfurcie przesunięto na początek przyszłego roku. Dlatego nowego Mercdesa GLK zobaczymy dopiero na salonie w Detroit, lub na wiosnę w Genewie.

Punkt G
Nazajutrz wsiadamy w Mercedesa G 320 CDI z przekładnią 7G-Tronic w pięknym kolorze „carneol red” i czarną skórzaną tapicerką. Klasa G przeszła w tym roku kolejny już lifting. Pod maską cicho pracuje nowy, 225-konny silnik diesla z filtrem cząstek stałych DPF. W połączeniu z doskonale działającą przekładnią i momentem obrotowym wynoszącym 510 Nm, zapewnia tej klasycznej terenówce Mercedesa wystarczające przyśpieszenia i osiągi podczas jazdy. We wnętrzu pojawiły się nowe zegary o klasycznym okrągłym kształcie i przejęty z klasy E system Command z systemem nawigacji satelitarnej. Próbujemy znaleźć jakieś wady nieśmiertelnej „gelendy”. Na pewno klasa G nie czuje się najlepiej na autostradzie. Przy prędkościach powyżej 100 km/h szumy powietrza opływające pudełkowate a zarazem piękne nadwozia powodują znaczny wzrost hałasu. Archaiczny spryskiwacz niemal pionowo osadzonej przedniej szyby powoduje, że krople wody utrzymują się przy wyższych prędkościach kilka centymetrów od jej krawędzi. Siedzenia zdecydowanie ładniej wyglądają, niż przytrzymują ciało kierowcy i pasażerów. Zapewniają niemal zerowe trzymanie boczne, a skóra o śliskiej fakturze powoduje ślizganie się po fotelu na szybko pokonywanych zakrętach. Podczas ich pokonywania kanciaste i wysokie nadwozie klasy G buja się na boki niczym kuter na wzburzonym morzu. Najlepiej G klasą podróżuje się w wolnym tempie, aby każdy kierowca, czy przechodzień mógł podziwiać tego najdłużej produkowanego Mercedesa. Nawet w Bawarii – najbogatszym niemieckim landzie widok klasy G z jasno świecącymi biksenonowymi lampami wzbudza zazdrosne spojrzenia kierowców Porsche i innych drogich aut. Bez dwóch zdań ten model Mercedesa należy do najbardziej stylowych i rozpoznawalnych aut na świecie i to się czuje.

Klasa R – Suv, czy kombi?
Przerwa na kawę w malowniczym Bayrschzell stanowi okazję do ostatniej zmiany auta testowego. Nasz wybór to R 500 4Matic z przedłużonym rozstawem osi i nowym 388-konnym benzynowym silnikiem V8. Mercedes uparcie twierdzi, że model należy do klasy SUV, choć oprócz napędu na cztery koła (z którego zresztą można zrezygnować) trudno dopatrzeć się tu cech typowych dla tego segmentu. W najnowszej specyfikacji Mercedes chcąc zadowolić klientów wprowadził do sprzedaży obok oferowanego wcześniej wariantu 6-miejscowego, również wersję 5 i 7 miejscowe. Podstawowym silnikiem diesla jest teraz wariant R 280 CDI, a benzynowym 231-konny R 280 przyśpieszający do 100 km/h w 9,6 sekund. Mimo że auto, którym docieramy do Monachium ma pod maską niemal 400 koni nie jest tak zrywne jak ML z tym samym silnikiem. Owszem trudno powiedzieć, ze jest R500 brakuje temperamentu – przyśpieszenia do 200 km/h wciąż wciskają w fotel, jednak do osiągnięcia deklarowanych przez Mercedesa 245 km/h potrzeba naprawdę długiej prostej. Jak na model z przedłużonym rozstawem osi miejsca z tyłu jest dużo, ale nie aż tyle co w klasie S. Niby można ustawić tryb tłumienia amortyzatorów na „sport” i samemu zmieniać przełożenia, ale w klasie R wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie. Według nas to luksusowe, przestronne kombi dla całej rodziny idealne pasujące na spokojne podróże po drogach Europy. Pozytywnie zaskoczyło nas spalanie. Przy prędkościach rzędu 200 km/h wynosiło ono zaledwie 15 litrów, co przy tej masie i mocy należy uznać za akceptowalny wynik.

Leave a Reply