Drobna stłuczka, a auto może trafić nawet na złom!
Właściciele BMW Serii 5 i 6, prowadźcie ostrożnie. Takie ostrzeżenie zamieścił Los Angeles Times. Przyczyną takiego ostrzeżenia nie są bynajmniej usterki, czy wady fabryczne w tych modelach BMW, a ewentualne koszty napraw powypadkowych!
Nowe technologie produkcji samochodów mają niestety swoją cenę. W przypadku wymienionych modeli BMW, aby proporcjonalnie rozłożyć ciężar nacisku na obie osie ( w stosunku 50/50) co aznacznie wpływa na jakość i bezpieczeństwo prowadzenia auta, zastosowano elementy w przedniej i tylnej części nadwozia, wykonane z ultralekkich stopów aluminium. Dla dodatkowych "oszczędności" w niepotrzebnym zwiększaniu masy auta, elementy te połączone zostały za pomocą epoksydowych klejów. Ponadto komputerowo projektowane nadwozie i struktura nośna auta wymaga zegarmistrzowskiej wręcz dokładności, w przypadku naprawy powypadkowej. Nawet milimetrowa niedokładność w spasowaniu elementów auta, może spowodować zakłócenie pracy poszczególnych systemów w samochodzie oraz pogorszyć zachowanie się auta w czasie jazdy, nie wspominając już o ponownej kolizji. Niejednokrotnie naprawa auta może być przez to tak wysoka, że "taniej" będzie oddać auto do złomowania…
BMW wymaga więc aby warsztaty, chcące wykonywać jakiekolwiek naprawy powypadkowe w autach BMW, przechodziły specjalne przeszkolenia u specjalistów z koncernu, kończące się uzyskaniem specjalnego certyfikatu. To jednak nie koniec. Oprócz szkolenia, każdy warsztat powinien być wyposażony w specjalistyczne narzędzia i urządzenia do naprawy aut BMW. Koszt takiego przedsięwzięcia możewynieść nawet 100 tysięcy dolarów!!! Naprawa musi więc kosztować. Tak więc lepiej delikatniej obchodzić się z pedałem gazu, niż potem, ze łzami w oczach, patrzeć jak nasze ukochane BMW "ginie" w prasie na złomowisku…
W przypadku publikacji, proszę podać źródło: Moto T@rget fot. BMW
2005-11-02