Oba są bestsellerami na świecie i aby je kupić czeka się miesiącami. Amerykanie tak pokochali model CR-V, że fabryka Hondy w Ohio nie nadąża z produkcją i uruchomiono import tych aut bezpośrednio z Japonii. Polscy nabywcy zamawiający teraz CR-V mogą liczyć na odbiór auta nie wcześniej, niż we wrześniu. Od rozpoczęcia sprzedaży na Mitsubishi Outlandera zebrano już ponad 700 zamówień od polskich klientów. Czym tak naprawdę kuszą i co mają do zaoferowania?
Liczy się wygląd
Niemal wszystkie auta tej klasy pochodzą z Japonii. Outlandera zbudowano na nowej „globalnej” platformie podłogowej projektu Mitsubishi i DaimlerChrysler. To na niej spoczywa Dodge Caliber, nowy Mitsubishi Lancer i dwa francuskie SUV-y Peugeot 4007 i Citroen C-Crosser. Nowy Outlander z pewnością wygląda bardzo bojowo i okazale. Opadająca ku tyłowi linia dachu, ucięta pod skosem tylna boczna szyba, lampy z zatopionymi diodami LED i wiele innych detali definiują obecnie panującą modę w segmencie lekkich SUV. Honda poszła zupełnie inną drogą projektując nowego CR-V. Jej nieco ciężka, elegancka sylwetka z wyraźnie zaakcentowaną linią okien budzi ciekawość i zwraca uwagę innych kierowców. Pewne kontrowersję budzi jedynie przód auta z wyraźnym schodkiem między maską a przednim zderzakiem. Ale jeśli ktoś lubi nowe pomysły stylizacyjne Hondy, CR-V na pewno przypadnie mu do gustu.
Komfortowo i przestronnie
Obie terenówki prezentują sobą bardzo wysoki standard wykonania, funkcjonalność i przestronność godną dużych limuzyn. W Mitsubishi mogą podobać się zegary umieszczone w dwóch tubach i nowocześnie zaprojektowana deska rozdzielcza. Na konsoli środkowej obok dźwigni zmiany biegów umieszczono łatwy w obsłudze przełącznik terenowych trybów napędu. Fotele przednie są bardzo wygodne i zapewniają prawidłowe podparcie, niestety im dalej w tył tym mniej miejsca na nogi i głowy pasażerów Outlandera. Siedzenia w trzecim rzędzie służyć mogą jedynie awaryjnie. Niewątpliwym atutem jest za to ogromna przestrzeń bagażowa (541-1691 litrów) i rekordowa ładowność wynosząca aż 620 kg.
Wnętrze CR-V robi jeszcze lepsze wrażenie. Począwszy od jakości użytych materiałów, poprzez czytelność wskaźników skończywszy na łatwości obsługi, Honda zasługuje na najwyższe noty. Większa niż w Mitsubishi szerokość wnętrza przekłada się bezpośrednio na przestronność kabiny. Na fotelach obu rzędów siedzeń spokojnie mogą zasiadać nawet dryblasy nie narzekając na ilość miejsca. Siedzenia tylne można łatwo składać i przesuwać wzdłuż nadwozia, oraz regulować kąt nachylenia ich oparć. Wysoko umieszczona dźwignia zmiany biegów jest bardzo wygodna w obsłudze, choć konsola na której się znajduje może uwierać w nogi rosłego kierowcę. Dość awangardowym rozwiązaniem jest dźwignia hamulca postojowego o wymyślnym kształcie. Tradycyjna byłaby znacznie łatwiejsza w obsłudze. Za to bardzo spodobała nam się płyta dzieląca bagażnik na dwie części. Dzięki temu lżejsze przedmioty można położyć na górze i łatwiej po nie sięgać w razie potrzeby. Przedział bagażowy Hondy ma pojemność od 525 do 1532 litrów. Nieco rozczarowuje niska ładowność wynosząca zaledwie 395 kg. To zdecydowanie za mało jak na rodzinny pojazd typu SUV.
Tylko diesel
Pod maskami obu porównywanych japońskich aut pracowały silniki diesla, które wydają się być optymalnymi źródłami napędu dla kompaktowych SUV-ów. Dobrze znany z Civica i Accorda silnik 2,2 i-CTDI nie raz dowiódł, że jest udana konstrukcją Hondy. Nie inaczej jest w przypadku CR-V. Wysoki moment obrotowy 340 Nm i 140 KM w zupełności wystarczy do napędu dużego i dość ciężkiego SUV-a Hondy. Spora pojemność skokowa 2,2 litra gwarantuje dobrą dynamikę już przy niskich obrotach. Naturalnie CR-V nie jest mistrzem sprintu, ale 10,5 sekundy do „setki” w przypadku ważącego 1765 kg auta nie jest złym wynikiem. W dodatku obsługa doskonale działającej skrzyni biegów o krótkich skokach lewarka i „miękka” praca jednostki napędowej czyni z Hondy doskonałego kompana na dalsze podróże. Podróże podczas których rzadko zmuszeni będziemy do wizyt na stacjach benzynowych. Podczas testu CR-V spalił średnio 8,5 litra oleju napędowego. Teoretyczny zasięg Hondy podobnie jak w Mitsubishi wynosi około 710 kilometrów.
Outlandera napędzał dwulitrowy silnik TDI ze „stajni” Volkswagena. Niestety podobnie jak w niemieckich autach jego kulturze jego pracy daleko do tej z Hondy. Nieokrzesany charakter i głośna praca to największa wada silnika Outlandera. Zmuszony do wysiłku staje się jeszcze głośniejszy, choć podczas jazdy ze stałą prędkością we wnętrzu jest niemal tak cicho jak w Hondzie. Jego dynamika jest niemal identyczna jak w przypadku Hondy. Brak mu temperamentu tylko poniżej 2 tysięcy obr, powyżej tej wartości dwulitrowa jednostka zasilana pompowtryskiwaczami kipi energią. Do 100km/h Mitsubishi przyśpiesza o setne sekundy wolniej, ale za to po każdych przejechanych 100 km potrafi spalić nawet pół litra paliwa mniej od Hondy.
Lubią asfalt
Zawieszenie Outlandera jest nieco twardsze od tego w CR-V, ale nigdy nie powoduje to dyskomfortu u pasażerów. Układ kierowniczy jest bezpośredni i zapewnia dobre czucie oraz niezłą zwrotność japońskiej kompaktowej terenówce. Na pochwałę zasługuje układ hamulcowy o wysokiej skuteczności i odporności na fading. Nawet po rozgrzaniu tarcz i wciśnięciu hamulca Mitsubishi posłusznie zatrzymuje się na dystansie krótszym niż 40 metrów.
Zaletą CR-V jest wyjątkowa łatwość prowadzenia jak na auto o takich gabarytach i bardzo wysoki komfort jazdy. Podczas gwałtownego omijania przeszkody tył CR-V ma tendencję do kołysania, ale wtedy z pomocą przychodzi skutecznie działające ESP. Układ kierowniczy pracuje lekko i daje kierowcy dobre poczucie tego, co dzieje się z napędzanymi kołami. Gorzej z hamulcami. O ile zimne wykazują dobrą skuteczność, o tyle po rozgrzaniu droga hamowania Hondy CR-V wyraźnie się wydłuża. Oba porównywane auta mają napęd na przednią oś z dołączanym napędem na tylne koła, jeśli zaistnieje taka potrzeba. W przypadku Hondy napęd Real Time 4WD automatycznie decyduje, kiedy ma to nastąpić. W praktyce podczas szybkiego startu przednie koła potrafią zapiszczeć, zanim napęd zostanie skierowany na tylna oś. W Outlanderze sami możemy decydować o tym która oś ma napędzać auto. Jednak nie polecamy szarżowania po poligonie, lub udziału w rajdzie przeprawowym ani Hondą, ani Mitsubishi. Napęd 4×4 służy bardziej do zapewnienia maksimum bezpieczeństwa na śliskich i ośnieżonych drogach ich pasażerom, wyprawie do lasu, lub nad morze. Nie bez znaczenia jest także prestiż posiadania któregoś z nich wynikający z aktualnej mody na tego typu auta.
Drogie i kompletnie wyposażone
Bogate wyposażenie, dobre warunki gwarancji niskie spalanie i akceptowalne koszty utrzymania to atuty obu japońskich SUV. Wadą może być cena wynosząca w przypadku Hondy 142 900 złotych za wersję Executive i 141 990 złotych w przypadku Outlandera Instyle. Jednak w tej cenie oprócz automatycznej dwustrefowej klimatyzacji, radia z CD, czy kompletu poduszek i kurtyn powietrznych otrzymamy w standardzie nawet skórzaną tapicerkę i ksenonowe lampy. Ceniącym nowoczesne formy, komfort i luksus w podróży polecamy Hondę CR-V. Mitsubishi natomiast wybrać powinni młodsi nabywcy prowadzący aktywny styl życia.
2007-09-20